wtorek, 29 kwietnia 2008

Sprawa o obronę kempingu wygrana !!!

Oskarzony o opor w aresztacji i agresje w kierunku policji Griks zostal uniewiniony !!!
jupiii!!!!
o tym kto tam byl agresywny mozecie sobie poczytac w ponizszym fragmencie "Zycia Aktywisty", a takze w innych fragmentach " Obrony kempingu", ktore znajdziecie w starszych postach.


Gdy był na mojej wysokości z hałasem i smrodem piły elektrycznej zaczął obcinać gałęzie, które broniły dostępu do mnie.
- Ci co mordują drzewa, mordują naszą planetę i przyszłe pokolenia, nasze dzieci. Macie dzieci ? Myślicie o ich przyszłości ? Klimat się zmienia. Ziemia ginie zabijana przez takich jak Wy !! Opanujcie się ! – krzyczałem gdy drwal ranił kolejne gałęzie. Gdy zrobił do mnie dostęp, zjechał na dół. Następnie do kontenera z powrotem wsiadło tych samych dwóch gliniarzy co przedtem.
- Złaź lepiej, bo Cię siłą ściągniemy. – Powiedział Wąsacz gdy kontener się przybliżył. Byli już prawie przy mnie, gdy sprytnie przeskoczyłem na dalsze gałęzie. Na dole rozległ się śmiech i brawa…
- Przybliż bliżej – polecił Siwy maszyniście. Gdy kontener przybliżył się do gałęzi, na których siedziałem. Nie miałem już gdzie uciekać. Wąsacz złapał mnie najpierw za koszulkę, którą pociągnął do siebie. Jako, iż trzymałem się mocno gałęzi, koszulka porwała się na strzępy. W pewnym momencie poczułem jak ktoś złapał mnie za pas mych spodni. Był to Wąsacz. Ciągnął mnie mocno za spodnie tak, że me nogi nie wytrzymały i puściły się drzewa. Rękoma , by nie spaść trzymałem się najmocniej jak tylko mogłem. Wisiałem pomiędzy drzewem, a ciągnącym mnie policjantem.
- Ludzie ! Oni mnie zabiją !- krzyczałem, a w oczy zajrzała mi śmierć. Gdyby moje ręce nie wytrzymały i puściły, niechybnie bym spadł i się zabił. Nie było szans , że Wąsacz albo moje spodnie utrzymałyby ciężar mnie wyrwanego naprężonym niczym łuk gałęziom, spadającego z impetem w dół.
Przez ułamek sekundy pomyślałem o mej córce Nei i mej dziewczynie Rabii. “ Boże pomóż “ – przemknęła mi myśl przez głowę.
- To niebezpieczne – usłyszałem krzyk Siwego, po czym Wąsacz może się opamiętał, a może sił mu nie starczyło, w każdym razie puścił mnie. Wleciałem z powrotem na gałęzie, które objąłem mocno, pamiętając, iż przed chwilą mogłoby mnie już tu nie być. W tych paru chwilach uświadomiłem sobie calą groźbę sytuacji. Wąsacz był szaleńcem, który nie zważał na moje bezpieczeństwo. Dopiero co mało mnie nie zabił. Mimo nawet tego, że jego kolega stwierdził, iż jest to niebezpieczne, on wciąż miał zamiar kontynuować zadanie. Uświadomiwszy sobie, że mam do czynienia z szaleńcem nie chciałem więcej ryzykować mego życia.

Rabia, Nea i Papryka są trzema pięknymi powodami by żyć. “ jeśli masz dla kogo umrzeć , to na pewno masz dla kogo żyć “ ( cytat : Złodzieje Rowerów). Mam jeszcze wiele do zrobienia w swoim życiu, tyle planów, tyle projektów…

Myślę, że dużo lepiej bym zrobił pozostając żywy. Dać się zabić jakiemuś służbiście, który miał problem z wygórowanym Ego i przedawkowanym poczuciem władzy. Co to, to nie. Ja kocham życie. Raz Bóg mi pomógł i dzięki mu za to. Drugi raz nie miałem zamiaru ryzykować. Tak “tysiące” myśli przebiegało mi przez głowę podczas gdy powoli dochodziłem do siebie. Tymczasem Siwy zszedł na dół, a Wąsacz powrócił do swego niebezpiecznego dla mnie zadania. Opierałem się wciąż , jednak tym razem w każdej sytuacji upewniałem się, iż jestem bezpieczny.

Film "squat action of Rijk muzeum"


Nie do konca skonczony, po angielsku, ale przynajmniej jakos da wam wrazenie.
Zrobiony przez Griksa i Spirit of Squatters

Skłotowanie Rijk Museum Cz2(poprzedzona 1)

MIĘDZYNARODOWE DNI SQUATERSKIE W AMSTERDAMIE

SQUATOWANIE RIJK MUZEUM CZ. 2 (poprzedzona 1)
Squatowanie Rijk Muzeum czesc 1

Skłotowanie Rijk Muzeum część 1

MIĘDZYNARODOWE DNI SKŁOTERSKIE W AMSTERDAMIE
Wszystko zaczęło się o 11 od niewinnego śniadania we Vrankrijku, jednym z najpopularniejszych skłotów w Amsterdamie, na jednej z najbardziej zaskłotowanych ulic w centrum miasta. Jednak nie tylko o śniadanie tu chodziło. Ci wtajemniczeni i Ci co dopatrzyli się ukrytej wiadomości pomiędzy wierszami wiedzieli, że szykuje się coś więcej. Byłoby dziwne, iż Amsterdam na międzynarodowe dni skłoterskie nie przygotował nic po za party oraz workshopami. Jak to? Tak bez żadnej niespodzianki? To nie w stylu skłotersów tego miasta.
Dla bezpieczeństwa akcji wszystko było utrzymane w wielkiej tajemnicy. Tylko nieliczni znali szczegóły. Rąbka tajemnicy zdradzono po śniadaniu. Powiedziano miejsce drugiego miting pointu, które było bliżej planowanej akcji. Było to Lange leidse squat nieopodal Leidseplain - jednego z kulturalnych centrów Amsterdamu. Poinformowano o idei międzynarodowych dni squaterskich, a także o tym, że nie jest to zwyczajna akcja. Była to akcja polityczna, mająca na celu pokazanie, iż potrzebne jest miejsce gdzie mogą się odbywać niekomercyjne i niezależne imprezy i inicjatywy, jakie np. zostały zawarte w programie międzynarodowych dni skłoterskich. Reszty mieliśmy się dowiedzieć w drugim miejscu spotkania.
Na Lange Leidse dowiedzieliśmy się, że nie chcemy wpuszczać do środka policji by zatwierdziła, iż miejsce jest puste jak to zwykle robimy na normalnych skłotowaniach. Tym razem by pokazać naszą niezależność od państwa zdecydowaliśmy, że robimy wszystko tak jak chcemy, a nie tak jak nakazuje nam prawo. Był to dobry pomysł by pokazać, iż zakaz skłotowania nie zatrzyma nas od zajmowania pustych miejsc. Wyjaśniono też do jakich adwokatów dzwonić w razie nieprzyjemnych sytuacji i tak jak zwykle na co zwrócić uwagę i jak się zachowywać. Powiedziano także, że prawdopodobnie zaraz po akcji pojawi się dużo mediów. Poproszono skłotersów by nie namieszać, rozmawianie z mediami zostawili grupie medialnej (pers grup), która jest przygotowana na danie klarownego stanowiska na temat tego co się wydarzyło, czyli jak, gdzie, kiedy, po co i dlaczego. Po tym poinformowani zostaliśmy, że będziemy skłotować szkołę rysunków, czesc Rajk muzeum- największego i najpopularniejszego muzeum w Amsterdamie. Gdy to usłyszałem byłem pewny, iż może być gorąco. Zajęcie takiego miejsca byłoby co najmniej zadrą w oku rządzących, którzy pozwolili by tak piękny budynek stał pusty dłużej niż 3 lata. Jeśli się nam to uda, to wkrótce możemy się szykować na pusty pałac królowej na placu Dam w samym sercu Amsterdamu ( Ha ha !)
Okolo 14.00 kilkudziesięcio osobowa grupą ludzi ruszyliśmy pieszo w kierunku Rajk muzeum. Było nas wystarczająco by nie dać się zatrzymać przez policję, która zresztą i tak nie wiedziała naszego celu. Gdy byliśmy już przy Rijk muzeum ktoś powiedział, że drzwi są już otwarte i lepiej byśmy zaczęli biec. Po tej wiadomości ruszyliśmy wszyscy biegiem w kierunku Teken school naprzeciwko południowego basenu i muzułumańskiej, wolnościowej galerii Lavente. Drzwi rzeczywiście były już otwarte, a brejkerzy w kominiarkach byli już zajęci wstawianiem nowego zamka. Gdzieniegdzie było też widać innych aktywistów pomagających w środku budynku. Od budynku dzieliła nas tylko zamknięta brama, która dla bezpieczeństwa brejkerów była zamknięta. Tylko po nadejściu skłoterskiego tłumu otworzono ją by byli jeszcze bardziej chronieni przez otoczonych ludzi. Parę minut , może sekund później w liczbie trzech pojawili się zdenerwowani ochroniarze Rijk muzeum. Próbowali się oni przedrzeć do drzwi jednak skutecznie i szybko zostali oni zatrzymani przez ludzi, którzy stanęli przed nimi kordonem. Ochroniarze próbowali grozić policją i perswadować argumentami, iż taka akcja jest zbyt bezczelna i będziemy wyrzuceni za 5 minut z wielkimi problemami. Stukali się nawet po głowach by pokazać, że posuwamy się za daleko. Wcale im się nie dziwię. Gdybym normalnemu człowiekowi powiedział, iż zaskłotowaliśmy Rijk Muzeum, stwierdziłby, że oszalałem. Po paru minutach, dzwoniąc na policję odeszli z kwitkiem. Z czasem ze wszelkich stron zaczynali się zjeżdżać niebiescy. Przyjeżdżali motorami, rowerami, samochodami, pieszo, a nawet konno. Razem było ich około z dwudziestu. Przejechał także jeden samochód w którym siedziało ich więcej, lecz jednak schował się przyczajony gdzieś za budynkami. Na początku zadzwonili do głównego szefa policji dla tej dzielnicy, by ten rozmawiał ze skłotersami. Szybko też zjawiły się media, które musiały się zadowolić obiecaną konferencją prasową zapowiedzianą na 17.00. Do tej pory nikt nie chciał puścić im pary z ust i musieli się zadowolić jedynie kręceniem tego co się wydarzało i ewentualnie zadawaniem pytań przechodniom i policji.
Główny mózg zjawił się dosyć szybko lecz musiał się rozczarować tym, iż skłotersi nie chcą nikogo z policji wpuścić do środka. Zaczęły się długie negocjacje. W międzyczasie przyjechał też dyrektor muzeum, który koniec końców wydawał się być szczęśliwy z całego zajścia. I nic dziwnego załatwiliśmy im najlepszego rodzaju reklamę i może dzięki naszej akcji w końcu udało mu się zdobyć fundusze na renowację miejsca. Powiedział, iż robotnicy w poniedziałek planowali zacząć remonty, a my tu im zaskłotowaliśmy.
Część 2
Po dlugich negocjacjach dla swietego spokoju zezwolilisy jednemu z policjantow wejsc do srodke wraz z dyrektorem museum. Przeszli sie wiec oni po wszystkich pokojach. Dyrektor zwracal uwage na wszystko co zostalo nadgryzione przez czas, lub zniszczone jeszcze przednami. Z dyrektorem umowilismy sie na negocjacje po konferencji prasowej. Policjant byl zadowolony, ze po okolo godzinnym naklanianiu nas w koncu zgodzilismy sie go wposcic do srodka. Dzieki temu I on I my byc moze zapobieglismy zamieszkom. I on I my bylismy z tego powodu szczesliwi. Muzealni tez odetchneli z ulga, ze potencjalna bitwa nie zniszczy zabytku. Budynek ten byl jedyny w swoim rodzaju. Wielu trzeslo portkami, by nic mu sie nie stalo. Po za tym nasza akcja byla zadra w oku wladzy, ktora pozwolila by stal pusty dluzej niz trzy lata.

Niebieski zatwierdzil ze budynek byl pusty I opuscili “szkole rysunkow”. Gdzieniegdzie wsrod squatersow rozlegl sie tradycyjny w takim momencie okrzyk zwyciestwa. Nastepnie o 17.00 miala sie odbyc konferencja prasowa. Wielu z dziennikarzy fotoreporterow I filmowcow czekalo juz przed brama na jej rozpoczecie.

I tym razem squatersi zaskoczyli wszystkich. Mimo tego, ze nie bylo jeszcze pradu, postawiony byl stol dzielacy przemawiajacych od dziennikarzy, obok kazdego przemawiajacego staly mikrofony jak na prawdziwa konferencje przystalo. Do miktofonow zas przemawiali… …piraci.

Z piracka werwa przemawiali o komercjalizacji miasta, o coraz wiekszych ograniczeniach narzucanych przez wladze, o wypychaniu biedniejszych na obrzeza miasta, o wyprzedazy mieszkan socjalnych I o naszej determinacji w walce z tym wszystkim I w walce o wolnosc I rownosc. By to podkreslic podnosili nie tylko glos lecz takze piesci I miecze. W przemowieniu tym zawarli cala esencje ruchu squaterskiego, powodu tej akcji I miedzynarodowych dni walki o autonomiczne wolne przestrzenie. Gdy pod koniec zapytali sie czy ktos ma jakies pytania, nikt sie nie odezwal. Wszystko bylo jasne. Musze powiedziec , ze konferencja prasowa, jako przemowa piratow byla wspanalym pomyslem I jednym z m cnym punktow calej akcji. Trwala okolo dziesieciu minut. Niektore telewizje pokazaly ja w calosci, a w urywkach obok relacji ze squatowania pokazali ja w prawie kazdym dzienniku. Takze w praise ukazaly sie krotkie I dlugie artykuly o tym czego sie dopuscilismy I o co nam chodzi. Po konferencji dlugo oczekiwany weganski posilek dla kazdego.

Gdy wszyscy sie posili zaczela sie kulturalny I edukacyjny program przygotowany na miedzynarodowy weekend squaterski. Masa praktycznych warsztatow, prezentacji przeroznych organizacji I ich dzialania. W miedzyczasie odbylo sie spotkanie z dyrektorem museum. Przedstawil on “zrobiony na biegu” kontrakt, ktory mowil ,ze renowacja ma sie odbyc w poniedzialek. Bez wzgledu na watpliwosc tego kontraktu zgodzilismy sie opuscic budynek w niedziele, po squaterskim weekendzie. Dyrektor tak sie ucieszyl z naszego dobrowolnego oddania budynku, zed al nam podlaczyc wode I prad z glownej czesci Rijk museum.

W miejscu szkoly rysunkow planowana byla biblioteka publiczna. Stawanie na drodze tych planow byloby asocjalne. Zgadzajac sie na oddanie palacu po raz kolejny pokazalismy sie jako “bohaterowie spoleczenstwa”, ktorzy plany biblioteki popchneli troche do przodu. Calkiem mozliwe , ze dyrektor po naszej akcji dostal potrzebne pieniadze by w koncu ruszyc z renowacja. CDN…

niedziela, 27 kwietnia 2008

Dyskusja na temat biedy, glodu i powiazania z jedzeniem miesa i bio paliwami

Pozwolilem sobie skopiowac z www.cia.bzzz.net- ciekawych stron internetowych. Staralem sie wybrac co istotne.

Wolny rynek" zbiera swoje źniwo


Światowy kryzys związany z niepochamowanym wrostem cen żywności ukazuje prawdziwe oblicze globalnego rynku. Szefowa ONZ-owskiego World Food Programme (WFP) stwierdziła, że głodem zagrożone jest 100 mln ludzi na całym świecie.

Na świecie chroniczne niedożywienie cierpi ponad 850 mln ludzi, codziennie z głodu umierają 24 tysiące osób. Co więcej, głodnych będzie coraz więcej. Ryż podrożał w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 80 proc., pszenica - aż o 130.



..a rynki ropy sie zalamuja, kapitalizm powoli wpieprza sam siebie a globalny rynek wali sie na leb na szyje.




MIĘSO A GLOBALNE OCIEPLENIE

"Echo miasta", 10.04.08 (nie wiem jak traktować takie gazety jako
źródła informacji, niemniej podjęli temat):
„Ostatnie analizy NASA przybliżyły datę całkowitego zniknięcia
lodu na Arktyce z 2050 już na 2012 rok. Badania wskazują, że bez efektu
odbijania promieni słonecznych przez arktyczny lód, temperatura na Ziemi
podniesie się do poziomu, na którym niewyobrażalne ilości metanu,
silnego gazu cieplarnianego, zostaną uwolnione z dna oceanów do
atmosfery. Jeśli do tego dojdzie, warunki atmosferyczne na planecie będą
podobne do tych, jakie panowały 215 mln lat temu, kiedy z naszej Ziemi
zniknęło 95 proc. życia. Dwa główne gazy cieplarniane, odpowiedzialne za
globalne ocieplenie to dwutlenek węgla (CO2) i metan. Mało kto wie, że
zgodnie z raportem ONZ i NASA przyczyną numer jeden globalnego
ocieplenia jest... jedzenie mięsa. Skąd taka teza? W ostatnim stuleciu
ilość zjadanego mięsa wzrosła tak bardzo, że zaczęło mieć to
konsekwencje ekologiczne – zużywanie oraz zatruwanie ogromnych
ilości ziemi, wody i powietrza prowadzące do globalnego ocieplenia i
zagrożenia istnienia życia na globie. 18 proc. emisji CO2 pochodzi z
hodowli zwierząt – to więcej niż ze wszystkich samochodów, statków
i samolotów razem wziętych. W 2002 r. w Polsce rolnictwo odpowiadało za
emisję 22 proc. całkowitej ilości metanu. Dlaczego tak się dzieje?
Potrzeba coraz większych obszarów ziemi do produkcji paszy dla zwierząt.
Do wyprodukowania 1 kg wołowiny zużywanych jest aż 269 mkw. ziemi, a dla
porównania, by otrzymać 1 kg warzyw, potrzeba tylko 6 mkw. W USA obszar
ziemi pod uprawę roślin dla zwierząt hodowlanych jest 14 razy większy
niż pod uprawę roślin spożywanych przez ludzi. Poza tym co godzinę
wycina się 1200 ha lasu z przeznaczeniem na pola uprawne, z czego 85
proc. wykorzystane jest na paszę dla zwierząt."

Al Gore „Niewygodna prawda":
„ Amerykanie konsumują niemal jedną czwartą całej wołowiny
produkowanej na świecie. Pomijając kwestie zdrowotne związane ze
spożywaniem dużej ilości mięsa, dieta w tak dużym stopniu na nim oparta
przyczynia się do wysokiej emisji dwutlenku węgla. Trzeba zużyć o wiele
więcej paliw kopalnych do wyprodukowania i transportu takiej ilości
mięsa niż dla dostarczenia takiej samej ilości białka w produktach
roślinnych. Z tym negatywnym zjawiskiem wiąże się przekształcanie
terenów leśnych w pastwiska dla bydła. Skutkuje to dodatkowym
zniszczeniem spowodowanym wycinką drzew, które mogłyby absorbować
dwutlenek węgla. Produkcja owoców, warzyw i nasion wymaga o 90% mniej
energii – wytwory te właściwie spożywane są w pełni wartościowe i
odżywcze. Jeżeli więcej mieszkańców Stanów Zjednoczonych przeszłoby na
dietę zawierającą mniejsze ilości mięsa, znacznie zredukowalibyśmy
emisję dwutlenku węgla i dodatkowo zaoszczędzilibyśmy spore ilości wody
i innych cennych zasobów naturalnych."

więcej o znaczeniu wegetarianizmu w walce z globalnym ociepleniem:
http://www.earthsave.org/globalwarming.htm

"Do wyprodukowania 1 kg wołowiny zużywanych jest aż 269 mkw. ziemi, a dla
porównania, by otrzymać 1 kg warzyw, potrzeba tylko 6 mkw. W USA obszar
ziemi pod uprawę roślin dla zwierząt hodowlanych jest 14 razy większy
niż pod uprawę roślin spożywanych przez ludzi."

Gdyby zebrac wszystkich glodujacych na swiecie zaludnili by Ameryke Polnacna i Europe Zachodnia.
W latach 90-tych ponad 100 milionow dzieci zmarlo z glodu -mozna by tego uniknac za cene 10 bombowcow lub dwudniowe swiatowe wydatki na cele wojskowe.
Za cene jednego pocisku rakietowego szkola pelna glodnych dzieci mogla by przez 5 lat wydawac codzienny obiad.
Jedna Europejka wydaje miesiecznie na kosmetyki tyle co Afrykanka na utrzymanie rodziny przez rok.
90%upraw trafia do zoladkow zwierzat hodowanych na mieso-a wystarczylo by na wyzywienie 17 miliardow ludzi.
Etiopia w 1984 roku w czasie wielkiego glodu uprawiala zboza przeznaczone dla europejskich zwierzat hodowlanych podczas gdy ludzie umierali.
80% glodujacych dzieci zyje w krajach gdzie istnieje nadwyzka zywnosci ale przeznaczonej dla zwierzat badz na nasze talerze -bo oplaca sie sprzedac za granice.
Amerykanskie krowy zjadaja pokarm ktorym moznaby nakarmic ludnosc Indi i Chin...



jedzenie mięsa ma do tego akurat tyle, że produkcja żywności wegetariańskiej jest o wiele wydajniejsza. Przerzucenie ludności na rośliny znacznie zmniejszyłoby problem głodu.

wszystko jest ze soba powiazane



Światowy kryzys żywnościowy dotarł do USA - pisze w czwartek w internetowym wydaniu "Der Spiegel" informując o racjonowaniu ryżu w amerykańskich supermarketach.
Zdaniem publicystów niemieckiej gazety, eksplozja cen żywności skłania wielu ludzi do robienia zapasów. Niektóre supermarkety w USA zareagowały na to, ograniczając ilość ryżu, jaką jednorazowo może kupić jeden klient, do czterech 20-funtowych opakowań (20 funtów to nieco ponad 9 kg).

Według "Los Angeles Times" wszystko zaczęło się, gdy klienci w obawie przed podwyżką cen wykupili cały zapas ryżu w sklepach sieci Sam's Club. Według danych oficjalnych ryż zdrożał w ostatnich miesiącach w USA o niespełna 10 proc. W niektórych sklepach cena wzrosła jednak nawet dwukrotnie.

"Spiegel" podaje, że na rynkach światowych jest jeszcze gorzej i że od początku roku ryż zdrożał o 68 proc. Jedną z przyczyn są ograniczenia eksportu ego zboża wprowadzone w Chinach, Indiach, Wietnamie, czy w Egipcie. Kraje te próbują utrzymać u siebie ceny ryżu na niskim poziomie, a dla reszty świata oznacza to wzrost cen.

Amerykańska sieć sklepów Costco ostrzega, że gwałtownie rośnie zapotrzebowanie na mąkę, ryż, olej jadalny. Rozważa się ograniczenie sprzedaży tych produktów, przynajmniej tam, gdzie grozić będą braki zaopatrzeniowe.
TVN24.pl

czwartek, 24 kwietnia 2008

Międzynarodowe spotkanie w obronie skłotów i przestrzeni autonomicznych

Międzynarodowe spotkanie w obronie skłotów i przestrzeni autonomicznych
Kesselberg, Berlin 24-26 maja 2008

Po poprzednim międzynarodowym spotkaniu w Dijon w listopadzie 2007, nadchodzi czas na kolejne: tym razem na przedmieściach Berlina. To spotkanie ma być nie tylko wymianą taktyk i pomysłów, czy odniesieniem do kwietniowych dni akcji (i planowaniem nowych?) ale również dzieleniem się naszymi nowymi projektami, walkami i zwycięstwami: by na nowo określić linie pola bitwy. By stworzyć trwałą wymianę i solidarność na poziomie międzynarodowym.

więcej info: http://interspace.blogsport.de/ intersquatberlin@riseup.net

wtorek, 22 kwietnia 2008

Obrona Rozbratu !!- kolejne kroki

Tydzień po międzynarodowych akcjach w obronie skłotów i przestrzeni autonomicznych, w Poznaniu miało miejsce wydarzenie pod takimi samymi hasłami. Na Starym Rynku o godz. 20 zjawiła się samba, Jedzenie zamiast Bomb, rozdawano ulotki, przemawiano przez tubę, kręcono ogniem, puszczono muzykę oraz pod filarami jednej z kamienic powieszono ekran, na którym wyświetlona została prezentacja o obecnej sytuacji Rozbratu oraz urywki filmów z obrony innych skłotów w Europie.

Po 13 latach teren, na którym leży Rozbrat wkrótce zostanie poddany pod licytację i istnieje niebezpieczeństwo jego ewikcji. Na razie sytuacja jest w zawieszeniu, dzięki przeciągającym się procedurom prawnym termin planowanej licytacji uległ przesunięciu. Na dziś nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kiedy podjęte zostaną ostateczne decyzje co do jego losów. My nie czekamy biernie na ten czas, cały czas liczymy a wasze wsparcie. Pogotowie trwa! Informacje na bieżąco na naszej stronie.

Rozbrat i wszelkie zagrożone skłoty- zostają!

kilka fotografii z akcji:
http://foto.rozbrat.org/main.php?g2_view=core.ShowItem&g2_itemId=8787

w obronie... w obronie...

rozbrat zostaje rozbrat zostaje
Tekst rozdawanej ulotki:

W obronie skłotów i przestrzeni autonomicznych.
Rozbrat zostaje!

11 i 12 kwietnia w wielu miastach Europy odbywają się demonstracje, akcje bezpośrednie czy akcje uliczne w obronie przestrzeni autonomicznych.
Kim jesteśmy?
Ruch skłoterski skupia wokół siebie ludzi, którzy szukając swego miejsca w świecie, zaczynają od prostych lokalowych spraw(zajmowanie pustostanów - zamieszkiwanie w nich), przekształcając często te lokale w prężnie działające ośrodki społeczno-polityczno-kulturalne, będące rodzajem alternatywy dla tego co proponuje nam otaczający nas świat.
Jest to swoista odpowiedź na to co dzieje się wokół- jest to znak protestu na to co proponuje nam państwo i to czego nam nie daje.
Jesteśmy wszędzie…
Od wieków ludzie zajmowali pustostany i tworzyli strefy autonomiczne, miejskie i wiejskie, aby przejąć kontrolę nad własnym życiem. Niezależnie od tego, czy mówimy o miejskich skłotach, czy o zakupionym gruncie, o wynegocjowanym, czy przywłaszczonym wiejskim terenie, o odnowionych fabrykach czy o budynkach zbudowanych przez kolektywy – wszystkie one są narzędziami, taktyką, praktyką, a także sposobami na życie.
Przez dziesiątki lat ruch skłoterski w Europie i poza nią walczył z kapitalistycznym systemem, miał swój udział w lokalnych ruchach społecznych dostarczając alternatyw wobec działań nastawionych na zysk czy wobec kultury konsumpcyjnej. Prowadził centra społeczne i działania nastawione na uczestnictwo poza głównym nurtem społeczno-ekonomicznym. Demonstrował możliwości samoorganizacji bez hierarchii, tworzył międzynarodowe sieci wymiany i solidarności. Organizował spotkania i debaty. Tworzył nowe projekty, kulturę niezależną, niezależne media, sieci wymiany dóbr, środków i wiedzy poza obiegiem monetarnym. Miejsca te zmieniły życie niejednej osoby.
Obecnie w całej Europie przelewa się fala represji wobec skłotów. Atakowane są miejsca działające od wielu lat, m.in. w Kopenhadze, Berlinie, Dijon, Londynie, Amsterdamie, Salonikach... W Niemczech przed szczytem G8 wiele centrów socjalnych zostało przeszukanych i zaatakowanych. Choć nadal możliwe jest zajęcie pustych budynków w niektórych krajach, w innych stało się to przestępstwem.
Poznań – miasto dla ludzi???
Władze miejskie Poznania, od wielu lat prowadza konsekwentnie politykę zmierzającą do całkowitej komercjalizacji przestrzeni publicznej w mieście. Działania te przebiegają w różny sposób: poprzez celowe uchwały rady miejskiej i zarządu miasta, zaniechanie regulowania niektórych kwestii, działalność służb porządkowych. Krok po kroku zabiera się poznaniakom wspólną, dostępną przestrzeń publiczną czyniąc ją martwą. Nie ma w nim miejsca na relacje społeczne inne niż klient-sprzedawca. Miasto przestaje być nasze, parki zmienia się na centra handlowe jak np. w przypadku sprawy tzw. Kulczykparku. Natomiast te miejsca, które pozostają w gestii władz miasta oddaje się w zarząd prywatnym spółkom, których celem jest maksymalizacja zysków. Coraz droższe są koszty życia w mieście, rosną ceny biletów, wody, żywności. Czy to miasto jest tylko dla ludzi z grubym portfelem?
Rozbrat – nie na sprzedaż!
Zagrożony jest również skłot Rozbrat w Poznaniu - miejsce, które jest domem jak też miejscem spotkań pracy i zabawy całej społeczności, która tworzy coś z niczego, dyskutuje, wydaje książki, tworzy bibliotekę wolnościową, angażuje się w lokalny ruch społeczny (związkowy, ekologiczny, antywojenny), organizuje pokazy filmów, jeździ na rowerach, gra na bębnach, pali ogniska, organizuje koncerty, tworzy muzykę, prezentuje wystawy, generuje fundusze na działalność społeczną, razem żyje...
Po 13 latach teren, na którym leży Rozbrat wkrótce zostanie poddany pod licytację i istnieje niebezpieczeństwo jego ewikcji. Jednak nie poddamy się bez walki!
Jesteśmy zmotywowani przez tę samą pasję, czujemy tę samą determinację, co inni skłotersi na całym świecie. Zmagamy się ze wspólnym wrogiem pod postacią represji, paragrafów czy spekulacji. Jesteśmy zjednoczeni mimo granic, przez nasze pragnienie zbudowania świata równości i samostanowienia. Jako mieszkańcy niezależnych i nierządzonych wysp niekontrolowanej wolności chcemy kontynuować solidarną walkę oraz umacniać międzynarodowe więzi.
11 i 12 kwietnia w obronie autonomicznych przestrzeni występowano w Amsterdamie, Bristolu, Pradze, Kopenhadze, Hamburgu, Rzymie, Mińsku, Atenach, Wilnie, Helsinkach, Wiedniu, Dijon, Dreźnie, Oslo, Dublinie i jeszcze kilkunastu miastach.
Chcemy zarazić Was nasza pasją, chcemy dzielić się doświadczeniami, umiejętnościami. Chcemy inspirować do dyskusji, eksperymentów, zabierania głosu. Nie musisz do nas dołączyć – twórz sieci komunikacji i własną przestrzeń autonomiczną!

Kolektyw Rozbrat
www.rozbrat.org

Dni w Obronie Skłotów i Przestrzeni Autonomicznych
www.april2008.squat.net

Biopaliwa powodem wzrostu cen żywnośc

Przywódcy Peru i Boliwii przemawiający na zgromadzeniu ONZ skrytykowali wzrost wykorzystania biopaliw przez kraje uprzemysłowione, oskarżając je o pogłebianie ubóstwa w państwach Trzeciego Świata. Ich zdaniem, przeznaczanie coraz większych obszaró ziemi uprawnej pod hodowlę roślin na biopaliwa, powoduje drastyczny wzrost cen żywności na świecie.

Alan Garcia i Evo Morales wezwali kraje rozwinięte do zwiększenia produkcji żywności i przyjęcia na siebie odpowiedzialnosci za problemy wywołane zwiększonym popytem na biopaliwa. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wzrost cen produktów spożywczych w Peru przekroczył stopę inflacji. Wg Moralesa nie są to problemy "wewnętrzne" tego i innych krajów, tylko kwestie, którymi powinna się zająć społeczność międzynarodowa.


Prezydenci zaapelowali również do Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego o podjęcie działań przeciwko przemysłowi paliwowemu, by uniknąc katastrofy humanitarnej i klęski głodu w uboższych regionach świata. Wg szacunków organizacji ekologicznych, z powodu wzostu cen żywności, 1/3 populacji Ziemi grozi niedożywienie lub śmierć głodowa.

Popyt na zboże na świecie ma wzrosnac w tym roku o 20 milionów ton, z czego 14 mln ma zostać przeznaczone na produkcję biopaliwa na potrzeby kierowców w St. Zjednoczonych.

Wystąpienia Garcii i Moralesa zbiegły się z publikacją raportu organizacji Friends of the Earth, w którym przestrzega się przed skutkami zwiększonego zużycia biopaliw i ich rosnącej produkcji w Ameryce Łacińskiej. UE planuje, ze do roku 2020 wykorzystanie biopaliw w transporcie ma wzrosnąc do 10%.

W raporcie podkreślono również, że systemy certyfikacji wprowadzone przez niektóre kraje Ameryki Południowej w celu zapewnienia zrównoważonej produkcji soi i trzciny cukrowej wykorzystywanych do produkcji biopaliw, są nieskutecznym środkiem kontrolnym i nie eliminują największych problemów związanych z przemysłową uprawą tych roślin, czyli niszczenia środowiska i podstaw bytu lokalnych mieszkańców, w związku z przeznaczaniem pod uprawę terenów leśnych i ziem należących przez drobnych farmerów.