Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 września 2011

Tantryczna Rewolucja jako droga na ulepszenie siebie, swych związków, rodziny, sąsiedztwa, a co za tym idzie całego świata.


Tantryczna Rewolucja jako droga na ulepszenie siebie, swych związków, rodziny, sąsiedztwa, a co za tym idzie całego świata.
Tym razem jako, że rozwiązania są najważniejsze, zacznę od tego praktycznego (jakim jest ograniczenie wytrysku podczas stosunku by zaoszczędzić i lepiej wykorzystać energie seksualną) by potem opisać te teoretyczne jakim jest miłość rozwijająca się, a wręcz nie ograniczona. Zakończę umotywowaniem dlaczego potrzebujemy tych rozwiązań i postaram się przedstawić korzyści jakie wszyscy możemy mieć, gdy zastosujemy je w codziennym życiu.
Ejakulacja jest jak wiemy wytryskiem nasienia, który występuje podczas orgazmu ( lub niestety w wielu przypadkach orgaźmiku ) i który w najczęstszych przypadkach niestety zakańcza zbyt często za krótki stosunek miłosny. Dzieje się tak dlatego iż podczas ejakulacji tracimy tak dużo energii seksualnej, iż często czujemy się tak osłabieni i zmęczeni, że jedynym co jesteśmy w stanie zrobić jest pójście spać zamiast przynajmniej ukojenia dopiero co pobudzonej kochanki. Ta jakże częsta sytuacja prowadzi do niskiego poczucia wartości, nie pełnego zaspokojenia, rosnącym brakiem zainteresowania, powiększającymi się frustracjami i obumieraniem miłości ( tych ubocznych skutków można by mnożyć i mnożyć.)
Na całe szczęście nie musi tak być. Dzięki takim prostym technikom jak wyćwiczenie PC mięśnia czy nauki prawidłowego oddychania, czy też bycie skupionym na miłości do partnerki możemy poprawić nie tylko współżycie swoje i kochanki ale co za tym idzie losy całego świata wokół nas. Więcej o tym możemy się dowiedzieć z nauk tantry i tao seksualnego, które to od tysiącleci uczą nas fizycznej, psychicznej i duchowej miłości na wszelkich możliwych poziomach. Nie będę się już dłużej rozpisywał na ten temat, bo ten tekst ma jedynie zachęcać a nie wgłębiać się w szczegóły. Zainteresowanych zachęcam do skarbnicy internetowej ( linki poniżej ) lub księgarni, które coraz bardziej zalewane są książkami na te tematy ( co odzwierciedla zapotrzebowanie i rodzi nadzieje na rozpowszechnianie się tych rozwiązań ). Dodam jedynie tyle, iż wbrew niektórym mniemaniom nauki te niczym miłość są uniwersalne bez względu na wyznanie, pochodzenie, punkt widzenia, orientacje seksualną itp. Poza tym to, że możemy z nich korzystać jest przywilejem, którego wcześniej mogli jedynie doświadczyć nieliczni. Świadczy to o potrzebach naszych czasów i wyzwoleniach, których wręcz nie możemy ignorować chociażby ze względu na nasze osobiste szczęście, zdrowie czy samopoczucie.
Miłość jest rozwiązaniem wszystkiego. Rozwiązaniem nieuchronnym, bo wierzę, że przezwycięży wszelkie problemy. Jeśli nie będziemy wierzyć w wygraną, przegraliśmy już na samym starcie.
Jednak idąc za głosem serca, miłości trzeba pomóc. Bez względu na to czy stosujemy ją jako rozwiązanie osobiste czy globalne miłość jest mocą przeogromną, której to powinniśmy poświęcać większą uwagę by rozwijać ją a nie dać jej uschnąć niczym nie podlewanemu kwiatu.
Ktoś kiedyś powiedział, że albo rozwijamy się w górę albo spadamy w dół i ja się z tym zgadzam. Do nas należy wybór. Dlatego natchniony piszę ten rozdział. Bierze się to z mej wewnętrznej miłości, która w ten sposób rozlewa albo rozdaje się na zewnątrz.
Jakiś bardzo oświecony człowiek powiedział, że „prawdziwie wolni możemy być jedynie wtedy gdy wolny jest cały świat”. Bardzo idealistyczne podejście ale niczym anarchiści walczący o raj na ziemi warto do tego dążyć. Według innego „ Nie ma drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą”. Warto więc robić coś by było nam lepiej, a nie gorzej. Kontynuując cytatami inny powiedział: „ jeśli chcesz zmieniać świat zacznij od siebie.” Wszystko musi wypłynąć od nas. Jedynie gdy prawdziwie pokochamy siebie dopiero wtedy jesteśmy w stanie pokochać innych. Bardzo ważna jest tu akceptacja czyli rozwijanie zalet zamiast skupiania się na wadach. Akceptacja, poczucie własnej wartości rośnie, gdy czujemy, iż robimy dobrze, gdy obdarzamy miłością. Im więcej dajesz tym więcej masz. Koło miłości zamyka się naturalnie. Jeśli poprzez zwiększenie dobrych uczynków i zminimalizowanie złych nasza samoakceptacja rośnie, wręcz naturalnym procesem staje się kochanie partnerki niczym bogini. Dzięki obdarowywaniu jej szczęściem sami stajemy się radośniejsi, a im więcej tryskamy szczęściem tym bardziej chcemy by nie stawało się ono tylko naszym udziałem. Nagle pragniemy by równie szczęśliwe były też nasze dzieci, dalsza rodzina, przyjaciele i cała reszta świata. Wraz z rozwijaniem miłości rodzi się współczucie. Dlatego tak często po zastosowaniu praktyk tantry czy tao seksualnego ludzie często naturalnie przechodzą na dietę wegetariańską lub wegańską, naturalnie zaczynają się angażować w jakieś pozytywne działania, bo nagle uświadamiają sobie, iż pomoc sąsiadowi, głodującemu dziecku w Afryce, przygarnięcie psa itp. daje dużo więcej satysfakcji niż marnowanie czasu na zarobienie na nowszy model samochodu czy spicie się alkoholem by zalać żale i frustrację. Jeżeli jesteśmy w stanie rozwijać w sobie miłość takie zewnętrzne narkotyki jak heroina, telewizor, pieniądze, alkohol i inne stają się już niepotrzebne. Wypełnia nas te jakże silne i wspaniałe uczucie. Nie ma już pustki, którą staraliśmy się zapchać albo raczej zaśmiecić. Miłość to najsilniejszy i najlepszy narkotyk, bo nie szkodzi, a jedynie pomaga. Tobie oraz wszystkim dookoła.
W dzisiejszych czasach kryzysów mentalnych całych społeczeństw, kryzysów ekologicznych i ekonomicznych, czasach klęsk żywiołowych, wojen, rozwarstwiania klas, szerzenia się głodu światowego, a zarazem chciwości ludzkiej musimy sięgnąć po rozwiązania najbardziej skuteczne i dostępne, a zarazem korzystne dla wszystkich. I tym rozwiązaniem jest miłość. To z miłości do siebie, a zarazem do innych czynimy wszystko, co dobre w naszym życiu. To z miłości do wolności, do siebie ludzie są w stanie walczyć o wolność, o chleb dla swoich dzieci, o przyszłość, o godne życie, o naturę, lasy. zwierzęta itp. To w przebłysku miłości rodzi się szansa, że nawet bogacz jest w stanie sobie uświadomić, iż szczęśliwszy będzie dzieląc się niż grabiąc ( bo np. wg jogi jeśli posiadasz więcej niż naprawdę potrzebujesz, okradasz tych, którzy mają za mało, a ja całkowicie się z tym zgadzam i wiem, że wielu innych też - dlatego Robin Hood był bohaterem, a nie złodziejem. ;)
Dlatego szerzenie miłości jest tak ważne. Zrozumienie jej i rozwijanie. Uczenie się jej i rozpowszechnianie. Dlatego jeszcze raz zachęcam do zapoznanhhttp://www.blogger.com/img/blank.gifttp://www.blogger.com/img/blank.gifia się z tantrą i tao seksualnym. Pomocna też może okazać się wiedza o kamasutrze i czymkolwiek co pomoże nam w imieniu rozwijania miłości wykorzystywać, a nie marnować tę potężną energię seksualną. „Seks dla jednych może być drogą do piekła, dla drugich do nieba”. Do nas należy wybór. Nie dajmy się zwieść.
Marek Griks 1.9.2011
Więcej wypocin autora głównie na ten temat:
http://aktywnatantra.blogspot.com/search/label/Griks
gdzie znajdziesz także więcej artykułów o tantrze, tao i kamasutrze wraz z linkami do innych stron
Więcej wypocin autora na inne tematy możecie poczytać w książce "Los Buntownika" , dostępnej w wydawnictwie Bractwa Trojki: http://www.bractwotrojka.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=1341&Itemid=121
lub na naszych stronach:
http://positi.blogspot.com/search/label/%C5%BBycie%20Aktywisty

niedziela, 4 lipca 2010

Wywiad z Peterem Youngiem, Aktywistą ALF o podziemnym aktywiźmie

Część 1

Część 2

Bardzo ciekawy wywiad przydatny nie tylko zwierzątkowym aktywistom lecz także innym

piątek, 10 kwietnia 2009

Miejska Partyzantka Ogrodnicza

przedruk z stron Miejskiej Partyzantki Ogrodniczej: http://mpo.blox.pl
Słowem wstępu

Ogrodnictwo w mieście może być czymś więcej niż doniczkami na balkonach czy działkami na obrzeżach miasta. Ogrodnictwo może zapewnić ci pożywienie, również w mieście.

Ogrodnictwo może być polityczne i może być rewolucyjne, choć wcale nie musi być radykalne.

Ogrodnicza partyzantka miejska nie jest wymysłem bogatych dzieciaków, zbyt tchórzliwych na zabawy koktajlami mołotowa. Miejskimi partyzantkami są zarówno babcie, jak i studentki. O miejsce dla roślin w coraz mocniej betonizowanej, ascetycznie sterylnej przestrzeni miejskiej walczyć będzie zarówno działkowicz, jak i nauczyciel.

Ogrodnictwo miejskie pozwoli ci na dostosowanie przestrzeni do własnych potrzeb. Pomoże ci poznać sąsiadów i zbudować lokalną społeczność.

Pomoże ci mieć realny wpływ na to, co dzieje się w twoim środowisku. To ty decydujesz.

Jak to się w ogóle robi?
1. Znajdź skrawek jakiejś opuszczonej ziemi.

Nie uwierzysz, jak dużo zaniedbanych skwerków tworzy krajobraz miejski. Porzucone grządki, kupy błota, kwitnące śmieci. Wybierz jakiś niedaleko swojego miejsca zamieszkania, być może przechodzisz obok niego codziennie do pracy / szkoły / na zakupy, i mianuj się jego rodzicem. Teren usytuowany blisko ułatwi zajmowanie się nim na dłuższą metę.

2. Zaplanuj misję

Wybierz taką datę i godzinę wieczornego ataku, aby jak najmniej nieznajomych osób musiało ci się przyglądać. Zaproś zaufanych znajomych, lub inaczej – zachęcaj nieznajomych do pomocy.

3. Znajdź miejsce, w którym zaopatrzysz się w rośliny.

Im taniej, tym lepiej. Jeśli mieszkasz w mieście – celuj w sklepy ogrodnicze, supermarkety i targi. Jednak najtańsze rośliny są oczywiście za darmo. Jeżeli porozmawiasz ze sklepikarzem o celu, który ci przyświeca, być może dostaniesz kilka roślin za darmo. Możesz również poszukać znajomego z ogrodem (lub posiadać takowy). Pomyśl o tym terenie prywatnym jak o roślinnym „obozie przetrwania”.

4. Wybierz rośliny, które pójdą na front.

Musisz dobrze wybrać – odporność na suszę, zimno, a w niektórych miejscach, na wszędobylskich pieszych. Rośliny, które wybierzesz, powinny być w stanie zajmować się sobą same przez większość czasu. Pomyśl o efekcie – kolorze, jak długo roślina pozostanie zielona, rozmiarze. Rośliny te naprawdę powinny robić wrażenie przez tak długi czas w roku, jak to możliwe. Co powiesz na przyprawy? A krzewy?

5. Zaopatrz się w kalosze.

Kalosze nie tylko ochronią cię od błota, lecz również nie rzucają się zbytnio w oczy. Innym rozwiązaniem jest owinięcie butów plastikowymi torebkami – rozwiązanie dobre również dlatego, że łatwo się szybko pozbyć i nie pozostawiać za sobą śladów, jeśli będziesz zmuszona (bardzo) szybko się oddalić.

6. Pozostaw po sobie porządek.

Zabierz ze sobą coś, w co zapakujesz pozostałości po bitwie: resztki roślin, śmieci, doniczki czy kamyczki muszą zostać usunięte z pola bitwy. Jeśli nie było ciężko, schwytane na wietrze plastikowe torebki wystarczą (w mieście, jak pewnie wiesz, jest ich od groma); jeśli jednak pobojowisko jest całkiem konkretne, możesz wykorzystać np. torby z Ikei – plastik jest gruby i na pewno się nie podrze.

7. Podlewaj regularnie.

Odpowiedzialny partyzant nie porzuca swojego ogrodu i będzie się nim w miarę regularnie zajmował. Najważniejsze jest podlewanie – wiele rejonów na świecie cierpi z powodu niedoboru bądź braku wody. Dla przenoszenia wody nadają się kanistry po benzynie, które są pojemne oraz łatwo je przenosić. Z drugiej strony, możesz wyglądać podejrzanie, jak nocny podpalacz. Bardzo dobrze sprawują się kanistry z dyspenserów na wodę – jeśli pracujesz w biurze, bez problemu zdobędziesz jeden czy dwa.

8. Granaty / bomby z nasion.

W celu zazielenienia terenów, do których mamy utrudniony (w różnym stopniu) dostęp, przydatne bardzo stają się nasienne granaty – ziemia i nasiona, owinięte w wybuchowy płaszczyk bombki lub balonu. Przepisy wkrótce.

9. Broń chemiczna.

Wspomóż swoje rośliny naturalnymi chemikaliami. Niektórzy partyzanci mają szczęście posiadania miejsca na kompostowniki. Istnieją jednak przypadki zatrudniania do pomocy dżdżownic. Pewien partyzant hoduje w kuchni Eisenia Fetida, które przetwarzają resztki jedzenia w bogaty kompost i nawóz.

10. Wytłumacz, o co chodzi.

Poinformuj ludzi o tym, czego dokonałaś, zostawiając kilka ulotek pod drzwiami mieszkańców niedaleko nowego pola walki, plakatu na pobliskiej budce telefonicznej czy przystanku autobusowym. Rozmawiaj z przechodniami, możesz wziąć ze sobą kilka dodatkowych narzędzi – być może ktoś zechce się przyłączyć. Zaproś lokalne media – szczególnie, jeśli będą chętne pokryć koszty przedsięwzięcia (a wiele będzie chętnych).

11. Transport.

Jeśli masz zamiar walczyć w miejscu dość odległym od tego, w którym mieszkasz, chodzenie na piechotę może nie być najlepszym pomysłem. Jeśli uznajesz / posiadasz samochód, może on (wyjątkowo) okazać się przydatny. Jeśli natomiast jesteś pomysłowy, kilka rowerów też powinno dać radę.

piątek, 3 kwietnia 2009

Moskwa: Atak na komendanturę wojskową

W nocy z 31 marca na 1 kwietnia nieznani sprawcy zaatakowali komendanturę wojskową w Moskwie przy ul. Nowojasenewo 25. Do ataku przyznała się grupa "Rewanż ludu". Jak zwykłe "ludowcy" nagrali akcję na wideo.

Treść oświadczenia grupy:

"Naszą akcją chcemy zwrócić uwagę na tą niezdrową sytuację w którym znajduje się społeczeństwo podzielone na "pokojowych obywateli" i "siły zbrojne". Państwowa armia to podwójna niesprawiedliwość, gdy zbroi jedną część ludzi, a zabrania zbroić się reszcie społeczeństwa, po czym posyła na śmierć szeregi żołnierzy za realizację interesów elit. To podwójne niewolnictwo gdy zwykli ludzie muszą płacić na armię której nie są w stanie w żaden sposób kontrolować, a żołnierz oddawać swoje życie w rozporządzanie dowódców nie rozumiejąc nawet sensu wojskowych operacji. Czy jest to godne położenie dla ludzi odpowiedzialnych i wolnych?

Oficjalna propaganda często pokazuje idealny obraz żołnierza "odważnego człowieka" , który nie boi się iść na śmierć, zawsze młodego, i każdy kto przejdzie służbę w armii ma przybliżać się do tego ideału. W rzeczywistości trudno wyobrazić sobie miejsce bardziej nieprzyjazne dla pojawienia się odwagi niż wojskowe koszary. W armii panuje atmosfera więziennego baraku ponieważ głównym celem władzy jest wzbudzić w młodym człowieku posłuszeństwo dochodzące do automatyzmu, a nie nauczyć społeczeństwo posługiwania się bronią.
Towarzysz, ty któremu przyszło wezwanie do wojska i rozmyślający jak najlepiej postąpić posłuchaj głosu wolności, głos ludzkiej godności, póki on jeszcze odzywa się w tobie - bo być może po dwuletniej niewoli on zamilczy w tobie na zawsze. Zerwij łańcuch poniżenia i bojkotuj wezwanie. Ty lepiej przysłużysz się krajowi zajmując się spokojną pracą.

A jeśli chcesz walczyć i poświęcić życie walce, nie ma bardziej godnej śmierci niż śmierć w walce o wolność. Ona wymaga od ciebie bohaterstwa jak również rozumu. A jak należy działać zrozumiesz sam"

poniedziałek, 30 marca 2009

Filmik o okupacji lasu Lappersfort w Brugge w Belgii

Mówi o motywach okupacji i o ekologii, a zarazem anarchii w praktyce. Specjalnie dla polaków uczących się holenderskiego by sobie poćwiczyli belgijski akcent (haha!)

Więcej na temat okupacji, która wciąż trwa i wciąż potrzebuje jak najwięcej ludzi przeczytasz tu:
http://positi.blogspot.com/2008/10/ekologiczny-obz-akcji-bezporedniej-oraz.html
OFERTA NIE DO ODRZUCENIA !!! Nie przegap.
O to co oferujemy:
Nauka i praktyka:
- wspinaczki bezpiecznej
- obrony alpinistycznej przed eksmisją
- budowy domków na drzewach
- lock on - przypinania się do drzew, obiektów pojazdów by
uskuteczniać blokady czy opór eksmisjom
- prawdziwa ekologia w naturze
- angielski i holenderski dla tych co chcą
- życie i działanie w nie zhierarchizowanej grupie ( wspólne
gotowanie, budowanie, wygodny podział zadań, wolność wyborów, decyzje
podejmowane przez codzienne zgromadzenie, konsensus, kultura
zgromadzeń, język rąk ułatwiający komunikację...
Czynny odpoczynek od chaosu, stresu, cywilizacji i miasta
Sponatniczny program kulturalny najczęściej przy ognisku lub
niedzielnym targu gdzie też propagujemy nasze działania i postulaty
Miłą atmosferę
Nawiązanie kontaktów i przyjaźni z ludźmi, których ratowanie planety
to nie tylko puste słowa.
To wszystko za darmo, a do tego nie musisz się martwić o wyżywienie.
Jednak pamiętaj: Jest to ekologiczny okupacyjny obóz akcji
bezpośredniej, a nie wakacyjny festiwal czy jakaś imprezka. Jeśli masz
zamiar i tendencje do upijania się to lepiej dla nas byś został(a) w
domu. Nie ma tu też miejsca na zniewolenie innych twardych narkotyków.
Serdecznie wszystkich zapraszamy !!!
Opis dojazdu możesz znaleźć na:
http://www.indymedia.nl/nl/2008/09/54712.shtml

środa, 28 stycznia 2009

Walka o Las Kelsterbachski w Niemczech

Niemcy: zaognia się sytuacja wokół rozbudowy portu lotniczego.
Od maja 2008 roku ekolodzy okupują cżęść Lasu Kelsterbach w okolinach Frankfurtu nad Menem. W najbliższych latach ma tam powstać nowy pas lądowania północ-zachód. Plany te zagrażają 300 hektarom lasu. Prace budowlane niedawno ruszyły.
Plany dalszej rozbudowy lotniska istnieją co najmniej od lat 90ych. W politycznym krajobrazie Hesji nie było dotąd żadnego sprzeciwu: koalica CDU, SPD i FDP zawsze opowiadała się za rozbudową, Zieloni wprawdzie wciąż podkreślali, że nie zatwierdziliby planów rozbudowy , ale zawsze przy tym dodawali, że koalicja rządząca nie poniosłaby w tej sprawie klęski. Premier Roland Koch przez lata obiecywał mieszkańcom regionu, że kiedy nadejdzie czas rozbudowy, to przywróci zakaz nocnych lotów. Po upublicznieniu w grudniu 2007 ostatecznie zatwierdzonych postanowień, stało się jasne, że żadnego zakazu nocnych lotów nie będzie.
Las w pobliżu Kalsterbach (miasto w Hesji) to rezerwat leśni. Że natura niewiele znaczy wobec interesów gospodarczych, okazało się w 2005 roku, kiedy zbudowano nową stocznię dla firmy Airbus 380. Wtedy też aktywiści z broniącej środowiska organizacji "Robin Wood" wspięli się na drzewa i bronili ich przez wiele dni.

Na początku 2008 roku stało się jasne, że budowa pasa lądowania zacznie się w przeciągu najbliższych miesięcy - decyzja akcepetująca plany budowy była coraz bliższa. Wtedy mała grupka aktywistów udała się na miejsce, rozbiła obóz w zagrożonym lesie i nawiązała kontakt z lokalnymi obywatelskimi inicjatywami. Burmistrz gminy Kelsterbach, Manfred Ockel, który zawsze kreował się otwarcie na przeciwnika rozbudowy lotniska, zagroził aktywistom usunięciem ich z terenu w przeciągu najbliższych dni. Dzięki naciskom ze strony społeczeństwa nigdy nie zrealizował tych grózb.

Od tego czasu odbyły się liczne, mniejsze i większe akcje. We wrześniu miał miejsce tydzień akcji na lotnisku, jesienią miejscowi aktywiści zadecydowali o budowie większego szałasu - chatki w obozie w lesie.

W heskim pokerze koalicji owo zajęcie lasu również odgrywa rolę - Partia Lewicowa postanowiła we wrześniu, w geście solidarności z okupacją lasu, zbudować w w nim własną, partyjną chatę. Doprowadziło to do ostrych protestów ze strony CDU. Wkrótce Partia Lewicowa uległa presji i chciała usunąć chatę, ta jednak została w międzyczasie wciągnięta na drzewo przez ekologów.

W traktacie koalicyjnym pomiędzy SPD, Zielonymi i Partią Lewicową postanowiono odnowić proces wydawania zezwoleń (?) i poczekać z budową do zakończenia postępowania sądowego - co oznaczałoby, że okupacja lasu potrwa przynajmniej do końca lata. Nie wiedziano, że poseł Landtagu z ramienia SPD, Jürgen Walter, nie dopuścił do porozumienia koalicji - swoje stanowisko tłumaczył m. in. kwestią zwłoki w rozbudowie lotniska.

W grudniu i styczniu heskie sądy dały zielone światło do dalszej rozbudowy. Wtedy organizacja BUND Hessen wystosowała wniosek o stronniczości niektórych sędziów - ponieważ ci w swojej decyzji umożliwili natychmiastowy wyrąb Lasu Kelsterbachskiego oznajmiając, że najważniejsza sprawa została właśnie roztrzygnięta. Gmina Kelsterbach zaniechała dalszego oporu - burmistrz obiecał powstrzymać protesty wzamian za wysokie odszkodowanie za las.

Kilka dni temu, mimo licznych akcji sprzeciwu, rozpoczęły się prace karczunkowe. Aktywiści przynajmniej dwa razy przypięli się do maszyn. Jeden z aktywistów okopał się w tunelu (?) - forma akcji porzejęta od angielskich ekologów. W niedzielę, 24 stycznia, w lesie protestowało ponad 100 osób, w wielu miejscach zdemontowano ogrodzenie wokół obozu aktywistów. W tej chwili (stan na 25 stycznia) obóz leśny jest zamknięty, policja przepuszcza ludzi tylko po wcześniejszym spisaniu i przeszukaniu.

Warto odnotować, że to nie jedyna kampania przeciwko przybierającemu na sile ruchu lotniczemu. Mimo dyskusji nad zmianą klimatu, ciągle powstają plany rozbudowy różnych lotnisk, spotykające się z protestami społecznymi.

Więcej informacji: http://de.indymedia.org/2009/01/240361.shtml

niedziela, 9 listopada 2008

Niemcy: antynuklearna gra leśna i blokada CASTOR


Niemcy: antynuklearna gra leśna i blokada CASTOR
imc-pl
Jak co roku w Niemczech, w związku z przejazdem przez teren tego kraju pociągu z francuskimi odpadami nukrearnymi, aktywiści zorganizowali tzw. grę leśną - "Ralley Monte Göhrde". W jej trakcie mozna zdobyć wirtualne punkty za osiągnięcia takie jak: budowanie barykad, przekraczanie linii kolejowej służącej do przewozu transportów radioaktywnych (zabawa, która usiłują zepsuć policjanci), prowokowanie służb porządkowych do wydania rozkazu "prosze stąd odejśc", niszczenie myśliwskich ambon i itp. działania antyautorytarne.

„Ralley Monte Göhrde“ rozpoczęło się w tym roku w piątek 7 listopada, ok. 14.30, gdy setki aktywistów rozproszyły się po lasach wokół „Göhrde“ by podjąc liczne akcje bezpośrednie w regionie Wenland, przez który przewożone są transporty CASTOR (Cask for Storage and Transport of radioactive Material) z toksycznymi i radioaktywnymi materiałami - odpadami z francuskich elektrowni atomowych.

Zablokowano pniami drzew wiele dróg dojazdowych do linii kolejowej, wykorzystywanych przez policje i służby ochrony kolei, skutecznie przegoniono tez ochroniarzy po lesie. Gra miała na celu przygotowanie aktywistów do blokady nadjezdzającego transportu CASTOR, zaznajomienie ich z terenem wzdłuż trasy transportu i stworzenie zaplecza dla blokady oraz zdobycie doświadczenia w podejmowaniu różnego typu działań bezposrednich.

Policja wystawiła na miejsce gry liczne oddziały, helikoptery, pojazdy opancerzone, furgonetki, samochody, konie i psy policyjne. Mimo takiej przewagi sił, uczestnikom „Ralley Monte Göhrde“ udało sie zdobyc wiele punktów.

Gra ma wielolenią tradycję i od lat jest nieodłaczną częęścią ruchu sprzeciwu wobec CASTOR. Zawsze rozpoczyna się w Metzingen, gdzie co roku działa infopunkt i obóz aktywistów. Kilka lat temu policja zakazała organizowania jakichkolwiek obozów ekologicznych i aktywistycznych w tym regionie. W ramach sprzeciwu wobec takich działań, mieszkańcy Metzingen udostępnili aktywistom swoje domy i stodoły i cała wioska zamieniła się w miejsce oporu - czego władze zakazać już nie mogą - i punkt wypadowy do działań anty-Castor.

Zgromadzenie 2o tys. funkcjonariuszy policji w Wendland nie wystarczyło by zapobiec udanej blokadzie CASTOR. Tuż koło granicy francuskiej 4 aktrywistom udało się przedostać przez kordony ochrony i przykuć na torach do ukrytego pod nimi betonowego bloku. Pociag został zablokowany na ponad 12 godzin.

Koło Kassel podpalono kable kolejowej sygnalizacji świetlnej

W Goerleben, w demonstracji antyatomowej i blokadzie składowiska odpadów wzięło czoraj udział ponad 16 tys. osób oraz 400 traktorów. Podobne demonstracje zorganizowano także w innych niemieckich miastach. Na dziś planowane sa kolejne akcje na trasie przejazdu ładunku CASTOR.

Więcej informacji:

http://de.indymedia.org/2008/11/231614.shtml
http://wendland-net.de/
http://www.castor.de/
http://www.archive.org/details/AntiCastorActions
http://www.falken-nordniedersachsen.de/?p=198

http://twitter.com/castor2008 (po niemiecku)
http://www.castor.de/ticker/index_en.html (po angielsku)_

wtorek, 28 października 2008

ABC Demonstranta

ABC Demonstranta

Demonstracja

Jasne, iż istnieją różnice pomiędzy jedną, a drugą demonstracją. Często mówimy sobie, iż na demonstracji nic się nie stanie i często mamy rację. Jednak pewne podstawowe warunki należy sobie wziąć do serca, albowiem inaczej sami się wystawiamy i nie mamy szans w ewentualnym starciu z naszymi przeciwnikami -Tak było np. na
demonstracji 1 majowej 2001 w Warszawie która stała się obiektem policyjnych akcji.
czarny blok
Przygotowania

Dla organizatora:
Zgodnie z prawem zawiadomienie o demonstracji składa się - lub wysyła listem poleconym - w właściwym Urzędzie Miasta / Dzielnicy od 30 do 3 dni przed demonstracją. W zawiadomieniu piszemy o tym kto jest organizatorem, godziny trwania (najlepiej z zapasem), temat demonstracji, szacunkowa liczba uczestników (zawsze zaniżamy!), trasę, język w jakim będzie prowadzona, oraz podajemy informację, że demonstracja będzie posiadała własną służbę porządkową. To wszystko - nie obchodzi nas ich zgoda - nie musimy jej mieć, albowiem zgodnie z ustawą dopełniliśmy formalności. Jeśli chcemy przejść demonstracją nie chodnikiem, tylko ulicą, powinniśmy wystąpić do Zarządu Dróg Miejskich / Powiatowych z wnioskiem o zgodę na zajęcie pasa ruchu. Składamy więc taki wniosek i czekamy na decyzję - jeśli jest negatywna odwołujemy się do wojewody. Może brzmi to strasznie - ale naprawdę nie jest trudne. (inne szczegóły formalne, wzory pism: w broszurze ZGROMADZENIA PUBLICZNE z serii Poznaj Swoje Prawa; treść dostępna także na www.ngo.pl) Wszystko to możemy sobie odpuścić i zrobić demo niezgłoszone, bez zezwoleń - to kwestia indywidualnej decyzji - czasem zaskoczone władze nie są wstanie zareagować, czasem jednak przychodzimy na miejsce zbiórki, a tam już czekają lodówki pełne wściekłych psów... Demonstracja to nie kościelna procesja - ma sobą coś przekazać. Będąc organizatorem lub czynnym uczestnikiem demonstracji zadbaj o to by było ją widać i słychać. Pamiętaj, żeby zorganizować transparenty na długich, solidnych kijach (drągach) - kijki od miotły tu nie wystarczą! Solidne drzewce do transparentów czy flag przydadzą nam się także w celu odparcia ewentualnego ataku. Nie ma co na tym oszczędzać oraz nie można też tego zostawić na ostatnia chwilę. W dużych transparentach koniecznie zrób miejsce na �wiatr� - inaczej nie dasz rady ich unieść. Wytnij dziury w literze �o� czy porób inne otwory i nacięcia - byle tylko zabezpieczone (obszyte) przed dalszym rozrywaniem przez wiatr. Oprócz tego, że demonstrację powinno być widać - powinno być również ją słychać. Zwykła tuba często tu nie wystarczy - postaraj się więc o jakiś sprzęt od kolegów muzyków, agregat etc. w najgorszym wypadku - magnetofon �kombajn� na baterie. O takich �drobiazgach� jak potrzeba zorganizowania łączności (komórki, walkie - talkie); wyznaczenie osoby ds. aresztowanych (ACK), kilku (najlepiej widocznie oznaczonych) osób - porządkowych; osoby do rozdawania ulotek przechodniom na zewnątrz demonstracji, przygotowania listy haseł do skandowania, jakiegoś przemówienia (nie myśl, że coś się wymyśli - nie da rady! ) etc. - nie ma sensu pisać - bo to PODSTAWA. Podobnie jak niezbędnik , który jako organizator powinieneś mieć przy sobie - nożyczki, kombinerki, taśma klejąca (pakowa), dratwa / sznurek, agrafki, pinezki, marker, długopisy, telefon.

Dla uczestnika:
Nie próbuj nigdy iść samotnie na demonstrację. Nie tylko jest weselej iść razem z innymi ludźmi, których znasz i masz do nich zaufanie, lecz również korzystniej i bezpieczniej. Utrudnia to w znacznym stopniu wmieszanie się psom po cywilnemu i prowokatorom w uczestników demonstracji. Bardzo profesjonalne jest przyjście razem na demonstracje, pozostanie razem na niej oraz w drodze do domu, przed tym powinno się porozmawiać o sytuacjach, które mogą wystąpić, uczciwe popatrzeć, kto kiedy się boi, i w nawiązaniu do tego ustalić jak należy się wspólnie zachowywać. Koniecznie zabierz dowód osobisty (zawinięty w folię i dobrze schowany).

Woda!
To bardzo ważne - organizując demonstrację zadbaj o wodę mineralną, przynajmniej kilka butelek (im więcej tym lepiej - zwłaszcza wiosną i latem). Będąc uczestnikiem jakiejkolwiek akcji, demonstracji, blokady czy pikiety -nie zapomnij zabrać z sobą wody mineralnej (pół litra minimum - najlepiej wcześniej trzymana w lodówce). Woda to po prostu PODSTAWA! Po godzinie w słońcu na asfalcie sam to docenisz. Zadnych dragów!! Bądź tak sprawny jak tylko jest to możliwe, tzn. zjedz dobre śniadanie. Każdy towar i alkohol pozostaje w domu; będą one tylko ograniczać twoje reakcje i zmysły. Niepotrzebnie będziesz narażać siebie i innych na niebezpieczeństwo. Pamiętaj, bycie �pod wpływem� nie tłumaczy, a wręcz odwrotnie! Staje się ZAWSZE okolicznością obciążającą! (nie wierzysz? poczytaj kodeksy!) Ostatecznie - psy nie będą mogły ci nic zrobić - to złośliwie wezmą cię na Izbę Wytrzeźwień.

Istotne drobiazgi
Demonstracja nie jest spacerem, jeśli nawet często sprawia takie wrażenie. Nie tylko dlatego, iż ta człapanina może całkiem długo potrwać, lecz również często zachodzi potrzeba, aby być szybkim i zwinnym. Dlatego żadnych klapek, sandałów, butów na szpilkach, żadnych zakupów oraz rowerów (poza obserwatorami - osobami, które ew. mają poruszać się na rowerach poza obrębem demonstracji). Zakładanie niskich butów do kostek to nienajlepsza sprawa, można je łatwo zgubić w tłoku. Maski na twarzy - niektórym bardzo pomagają psychicznie, albowiem dają pełną anonimowość, oraz radykalizują sam wygląd dymu, a pośrednio przez to sam dym. Minusem masek jest z kolei odrzucenie (poprzez strach) przez �normalne� społeczeństwo, marginalizacja w mediach (�garstka extremistów�) etc. Inna sprawa, że �normalne� nie ruszy się nawet wtedy jak im władza narobi na głowę, a media i tak nas skrytykują, bo taka jest natura kapitalistycznych massmediów. Tak więc maski to indywidualny wybór - tyle tylko, że warto przygotować się na to co powiemy dziadkowi, który podejdzie i zapyta �co, boisz się swoich poglądów, boisz się pokazać twarzy?�. Warto wyznaczyć �czarny blok� - osoby w maskach do ochrony demonstracji czyli na 1 linię ognia. Dobrym pomysłem jest odpięcie łańcucha, agrafek, kolczyków z uszu oraz kolca z nosa by uniknąć dodatkowych obrażeń i zredukować do minimum liczbę elementów o które można się zaczepić, a przez które także, w razie dymu, łatwo będzie nas rozpoznać. Wyjątkowo w dniu demonstracji ubiór trzeba zestawić według praktycznie uwzględnionych warunków: pogody, poruszania się, nie zwracania na siebie uwagi oraz ochrony najbardziej wrażliwych części ciała! Czasem nawet przebranie a�la lepszy dresiarz nie jest złym pomysłem. Jeśli w powietrzu wisi �dym� - żadnego makijażu, malowania twarzy, kremów - ponieważ w razie użycia gazu łzawiącego (np. CN/CS- na zachodzie to często używany modny gaz, wkrótce - przecież idziemy do UE - poczujemy go i u nas), który szczególnie nasyca się w tłuszczach, przez co dłużej i silniej działa! Jeśli cię stać to wymień swoje soczewki kontaktowe na nietłukące się okulary! Jeśli masz stare, awaryjne okulary - załóż je (zawsze mniejsza strata), dorób sobie do nich sznurek. Dziewczyny: jeśli zachodzi potrzeba muszą mieć ze sobą podpaski. Należy unikać używania tamponów, albowiem w przypadku aresztowania, nie będziecie miały możliwości ich zmiany (tampony, które nie są zmieniane po upływie 6 godzin, mogą stać się przyczyną infekcji - na demonstracji tampony mogą się przydać jedynie do tamowania krwi, gdy leci z nosa. Pamiętaj, abyś miał przy sobie lekarstwa, które musisz regularnie przyjmować, albowiem psy w razie aresztowań lub stworzeniu kotła na demonstracji nie będą się troszczyć o twoje zdrowie - musisz zatroszczyć się o nie sam.

Żadnego banku danych
Zostaw swój notes, adresy, telefony, notatki, osobiste zapiski i inne dokumenty - (zwłaszcza legitymacje!!!!) w domu, zabierz ze sobą wyłącznie czyste kartki, długopis i ważny dowód osobisty. Dowód owiń w folię i schowaj głęboko. Czy na pewno wszystkie pozostałe rupiecie naprawdę musisz targać ze sobą na demonstracje?




Na demonstracji

Nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć. Dlatego pozostań z ludźmi, których znasz. W określonej sytuacji nie zaszkodzi wziąć się pod rękę i iść w �łańcuchach�. Nie tylko dlatego, iż nastrój jest od razu lepszy, a także łatwiej można koordynować wykrzykiwanie haseł. A szczególnie przyda się to wtedy, gdy łańcuchy stworzą niezawodną ochronę - kiedy wściekli stróże prawa, psy po cywilnemu i inne rozgniewane oszołomy będą próbować się wmieszać w pochód demonstracji. Zwracaj uwagę na to, aby pomiędzy poszczególnymi łańcuchami nie powstawały luki i żądaj od ludzi biegających pomiędzy nimi, aby się włączyli do łańcucha lub poszli gdzie indziej. Może brzmi to dla Ciebie dziwnie bądź śmiesznie - jednak bez stworzenia małych grup i łańcuchów w razie ataku nie mamy szansy z zorganizowanymi psami lub innymi agresorami. Tłum reaguje jak tłum- obojętnie jaki czy jest to tłum ekologów, anarchistów czy matek - to reaguje paniką i ucieczką w przypadku agresji. Tylko nasze oddolne zorganizowanie może temu zapobiec. Osoba(y) zajmujaca sie aresztowanymi podczas demonstracji ACK - SERVICE Przez organizatorów powinien zostać zorganizowany punkt lub wyznaczona osoba(y), która będzie się zajmować zbieraniem danych o aresztowanych i rannych - Anarchistyczny Czarny Krzyż - ACK SERVICE. Osoba ta będzie osiągalna telefonicznie podczas i po demonstracji, jej numer będzie rozpowszechniany poprzez głośne zapowiedzi lub lepiej - na ulotkach rozdawanych uczestnikom. Warto również prosić, by uczestnicy zapisali sobie ten numer na ręku (długopisem lub markerem), podobnie jak i numer pogotowia. Osoba(y) ds. aresztowanych powinna być ubrana �po cywilnemu� i znajdować się na zewnątrz demonstracji, powinna posiadać przy sobie także namiary na wszystkich organizatorów oraz zaprzyjaźnionych dziennikarzy i inne również istotne telefony. Jeśli ktoś zostanie zwolniony z aresztu, to powinien zadzwonić lub zgłosić się i złożyć zeznanie pamięciowe o swoim aresztowaniu. Także tutaj powinni zgłaszać się świadkowie nadużyć, przekroczenia kompetencji, zatrzymań dokonywanych przez policję, aby byli osiągalni jako świadkowie w razie ewentualnego dalszego postępowania sądowego. Może brzmi to groteskowo, ale prawda jest taka, że policja nie szanuje nas, bo nie potrafimy jej �oddać� jej bronią - ani pałą, ani prawem. Czas to zmienić i zadbać chociaż o prawne nękanie aparatu represji. Przy prowokacjach i akcjach policji Nie wpadać w panikę. SPOKÓJ - stanąć, nabrać głęboko powietrza i zażądać od innych tego samego. Jak najszybciej rozpocząć tworzenie łańcuchów, jeśli nie można, to w przypadku ataku policji: zwarcie i zależnie od okoliczności sitting na jezdni lub powolne wycofywanie. NIGDY NIE UCIEKAĆ! Wielokrotnie dzięki tworzeniu samych łańcuchów przez przyjaciół i pomocników oraz przez samo stanie zostały odparte ataki policji na demonstrację, oraz można było zapobiec rozpadowi demonstracji, aresztowaniom i ewentualnemu pozostawieniu leżących rannych na pastwę policji.

Przy obrażeniach ciala
Jeśli ty lub ktoś z twojego otoczenia zostanie ranny, należy zwrócić się do oznakowanej grupy medycznej (jeśli taka istnieje, powinna być o tym radosnym fakcie podana informacja na początku demonstracji). Gdy nie można znaleźć grupy medycznej, zorganizuj ze swoimi przyjaciółmi odtransportowanie rannego. W przypadku poważniejszych obrażeń - zawiadamiamy po prostu pogotowie 999. Jeśli chcecie / musicie odwiedzić szpital, spróbujcie znaleźć taki, który jest trochę oddalony - nie powinien zostać skojarzony z demonstracją. Na izbie przyjęć możesz spokojnie powiedzieć, jak to mianowicie było, kiedy poślizgnąłeś się na skórce od banana i spadłeś ze schodów .... Często już szpitale przekazywały policji nazwiska rannych demonstrantów, co doprowadzało do masy dodatkowych kłopotów, a wizyty spoconych panów z wąsami nie sprzyjały rekonwalescencji.

Po demonstracji
Mądrze jest nie wracać samemu po demonstracji do domu. Także po zakończeniu demonstracji często policja próbuje zatrzymywać samotnych uczestników. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nie udało im się (z powodu mediów, naszej siły etc.) nikogo zatrzymać na samej demonstracji. Dlatego należy razem wracać i zwracać uwagę, czy jesteście śledzeni. W przypadku, gdy na demonstracji były zamieszki, poinformuj swoich znajomych, którzy wiedzieli, iż byłeś na demonstracji, abyś nie był uznany za zaginionego! Jeśli jesteś świadkiem lub ofiarą przekroczenia kompetencji (lub arbitralnych działań ze strony policji) przez policję, np. przy aresztowaniach, sporządź �protokół pamięciowy� i zgłoś się do osób odpowiedzialnych - ACK /bądź do organizatorów/. W takim �protokole pamięciowym� powinny znajdować się następujące fakty: Miejsce i czas zatrzymania, względnie inne użyte policyjne środki jak usuwanie demonstrantów, atak armatkami wodnymi, orgia z pałami, gaz, etc. Imię i nazwisko aresztowanego, rannego, świadka lub opis tej osoby. Co się stało -bicie, kopanie, za co, etc. Zapamiętaj liczbę psów oraz ich wygląd (wąsik, wielokrotnie nie wystarczy do identyfikacji). Nie zapamiętuj szczegółów munduru - wszystkie są takie same. Policjanci przy dużych akcjach nie mają obowiązku okazywać oznak (legitymacji), co nie znaczy że nie masz prawa się tego domagać. Koniecznie żądaj takiego okazania od ich dowódcy, zapamiętaj nr samochodów etc.

Przy zatrzymaniach
Jeśli zostałeś zatrzymany, zwracaj na siebie uwagę (okrzyki bólu, też przeklinanie!) i wykrzykuj swoje imię i nazwisko, aby ci, którzy stoją dookoła mogli ciebie zapamiętać (ach, po to ten długopis i kartka!) i aby mogli informację o zatrzymaniu do organizatorów / osób odpowiedzialnych (ACK). Jeśli podczas zatrzymania czy w drodze na komisariat lub na nim, (przed zabraniem ci dokumentów - spisaniem) -będzie możliwość ucieczki - UCIEKAJ! Co wolność to wolność. Jeśli to się nie uda - postaraj się odzyskać jak najszybciej spokój i pamiętaj od tego momentu nic już nie mówisz! Gdy znowu będziesz w domu zanotuj sobie okoliczności zatrzymania, świadków etc. według punktów �protokołu pamięciowego� - to ważne, bo jutro o tym zapomnisz! Wiadomości te powinni otrzymać organizator / ACK, albowiem często zdarza się tak, iż ofiary dowiadują się wiele miesięcy po, że toczy się przeciw nim postępowanie sądowe np. o napaść na funkcjonariuszy, wtedy taki protokół jest bardzo cenny.

W drodze na komisariat
W czasie jazdy na komisariat /komendę miejską rozmawiaj z innymi zatrzymanymi na temat waszych praw, ale ani słowa o tym co ty / wy zrobiłeś / zrobiliście. Pamiętaj, iż może być między wami szpicel, lub podsłuchuje policjant, nawet jak wydaje ci się, że wszystkich dobrze znasz. Zwracaj uwagę na innych i okaż się być odpowiedzialnym, jeśli oni z pewnymi sytuacjami (aresztowanie i tak dalej ) gorzej sobie radzą niż ty. To uspokoi także ciebie, mów im, iż od tej chwili najlepiej jest mieć zamkniętą mordę (tj. odmówić zeznań). Wymień się ze swoimi współwięźniami nazwiskami, adresami, aby ten, który pierwszy wyjdzie mógł poinformować organizatora / ACK lub media. Jeśli masz przy sobie jakieś przedmioty �nielegalne�- gaz, broń, petardy etc -zostaw je pod ławką w samochodzie. Na komisariacie Procedura jest taka: Najpierw policjant który cię zatrzymał (lub inny) spisuje protokół zatrzymania (PROTOKÓŁ ZATRZYMANIA OSOBY), w którym dokładnie określa godzinę zatrzymania i przyczyny, pyta się o dane osobowe (tj. spisuje z dowodu). W protokole są rubryki dot. zapytania o stan zdrowia, a także o to czy wnosisz skargę do sadu na zatrzymanie. Odpowiadasz, że tak, wnosisz skargę, a co do stanu zdrowia to powiedz, ze cię pobito przy zatrzymaniu. To i tak nic nie da, ale zawsze... Poza tym zapyta się kogo powiadomić (o tym niżej), a potem ... poprosi o podpis. NIE MOŻESZ TEGO PODPISAĆ bo jest tam informacja o powodzie zatrzymania, z którym na pewno się nie zgadzasz. Nie możesz podpisać, i nie musisz tego robić - policjant powinien dać ci kopię tego protokołu, ale zwykle... jest tak wkurzony, że odmawiasz podpisu, że nic ci nie da. Potem przeszukają cię, chyba że zrobili to wcześniej. Nie mogą ci zabrać dokumentów (najwyżej do spisania danych) ani kasy - resztę niestety - tak. Żądaj jednak zawsze (kulturalnie, ale stanowczo) by wydali ci protokół przeszukania odzieży oraz pokwitowanie odbioru rzeczy - pamiętaj że psy kradną! Potem potrzymają cię trochę w celi lub tzw. Przejściówce do czasu aż przesłucha cię śledczy (protokół przesłuchania lub notatka służbowa). I tu musisz uważać! Przy stwierdzaniu tożsamości jesteś tylko zobowiązany do podania, danych dotyczących ciebie tzn.: imię, nazwisko, datę urodzenia i mniej więcej dane o twoim zawodzie (robotnik, urzędnik, student, bezrobotny - najlepiej nie mów że masz pracę). Ani słowa więcej! Nic o rodzicach, szkole, firmie, pogodzie, po prostu: NIC! Nic nie mów! Odmów składania zeznań- masz do tego prawo! Żadnych danych do sprawy. Żadnego wdawania się w ideologiczne dyskusje. Nie daj złapać się na sztuczki psychologiczne, ani na dobrych wujków i ciocie, którzy mają całkowite zrozumienie dla twojej sprawy, ani też na brutalnych gliniarzy, którzy chcą Tobie od razu nakłaść po mordzie. Zachowaj orientację i swój mózg pod kontrolą. Zapomnij te wszystkie misterne i taktyczne posunięcia, które przechodzą tobie przez głowę, jak możesz nabrać psy i jak możesz sam siebie wyciągnąć z tego nieprzyjemnego położenia! Oni są lepsi w wyciąganiu niż ty w kłamaniu czy ukrywaniu - więc NIC NIE MÓW, zwłaszcza, że masz do tego prawo. Każda sytuacja jest korzystniejsza od tej, aby wymyślić coś cwanego, aniżeli ta, kiedy siedzisz z psami, oraz wszystko - naprawdę wszystko - jest możliwe po rozmowie z twoimi przyjaciółmi lub ew. z adwokatem, nawet jeśli psy tobie mówią, iż będzie na twoją korzyść, jeśli złożysz zeznania, które będą obciążać innych, albo że szybciej wyjdziesz im szybciej coś zeznasz. Nie wierz im - tak czy inaczej wyjdziesz po kilku godzinach (poza naprawdę ekstremalnymi wypadkami). Jeśli uważasz, iż jest tobie zarzucana rzecz, z którą nie masz nic wspólnego - trzymaj pomimo tego gębę zamkniętą. To co ciebie może odciążać może kogoś innego obciążyć, jeżeli jeden z dwóch podejrzanych ma alibi, to ciągle pozostaje jeszcze ten drugi! Nie znaczy to byś się obciążał - po prostu nic nie mów, zwłaszcza wtedy kiedy przekonują cię �jasne, nic nie mów, tamten i tak już nam wszystko powiedział� - to stara ściema. Po pytaniach dotyczących twoich danych osobowych na początku będą stawiane całkiem �niewinne pytanie�: � Jak długo Pan/i mieszka już w ..?�, �Czy przyjechał/a Pan/i tutaj samochodem?, �Na którym semestrze Pan/i jest?...Kiedy się już zorientują, że zaczynasz może opornie lecz odpowiadać - zwietrzą swoją szansę i będą bezlitośnie dalej wiercić dziurę w brzuchu, a kiedy nie będziesz chciał/a odpowiadać na inne pytania to : �Co jest w tym złego jeśli, powie mi Pan/i, czy mieszka razem z XY?; �Dlaczego Pan/i nie chce mi tego powiedzieć?�; � I tak będzie można stwierdzić, do kogo należy ten samochód, nawet jeśli Pan/i sam/a nam tego nie powie�, etc. Nie dadzą tobie spokoju, jeśli będziesz z nimi rozmawiał nawet o czymkolwiek. Całkiem inaczej wygląda sytuacja w momencie kiedy jasno stawiasz sprawę tzn. jak najbardziej wyraźnie i możliwie monotonnie, tak, że każdy Kowalski się szybko zorientuje powiesz, iż odmawiasz składania zeznań. Na każde pytanie, ale to na każde pytanie odpowiadasz jednym tonem jak zdarta płyta �Odmawiam składania zeznań!�- chłodno, bez nerwów, ale stanowczo: �Czy pada deszcz na zewnątrz?� - �Odmawiam składania zeznań!� �Czy chce Pan/i papierosa lub kawę?� - �Odmawiam składania zeznań!� �Czy chce Pan/i rozmawiać z kimś innym?� - �Korzystam z prawa do odmowy składania zeznań!�. Nie bój się, nikt nie będzie uważał ciebie za durnia, nawet jeśli twój przeciwnik będzie tak się zachowywał. On/a bardzo szybko się skapuje, iż jesteś całkiem poważny, nie dasz się oszukać i wiesz dokładnie co masz robić, w rezultacie szybko się podda. To oznacza dla ciebie w każdym przypadku oznacza najpierw wyjście z młyna przesłuchań, a później pójście do domu (choćby policjant mówił ci coś wręcz przeciwnego). Jeśli uważasz, iż już tak głęboko tkwisz w kłopotach, że aż chcesz się do wszystkiego przyznać, abyś nie był zbyt surowo skazanym - i tak trzymaj gębę na kłódkę! To nie psy decydują o twym wyroku. Po tym jak ty lub twój adwokat otrzymacie wgląd do akt lub będziecie mogli zasięgnąć u niego poradę, trzeba będzie ustalić dobrą strategię. Jeśli jednak coś powiedziałeś poza �jestem niewinny�), nawet najlepszy adwokat nie będzie w stanie nic tobie pomóc. Po za tym możesz nieświadomie wciągnąć innych ludzi. Jeszcze jeden argument dla całkiem upartych: zeznanie w sądzie jest ważniejsze od tego złożonego u psów, a to z policji - na gorąco, pod wpływem emocji - może tobie tylko zaszkodzić! Po aresztowaniu masz prawo do poinformowania kogoś telefonicznie o twym zatrzymaniu. To nie tak, że dadzą ci zadzwonić - po prostu oni dzwonią pod wskazany numer i informują o zatrzymaniu. Nie podawaj numeru do matki (po co ją stresować?), szkoły, pracy - najlepiej podać nr komórki do kolegi, a jeszcze lepiej do organizatora / ACK (widzisz jak się przydaje pisanie numeru na ręku?). Jeśli policjanci będą tobie odmawiać tego, denerwuj ich i nalegaj, możesz grozić skargą. Nie daj się jednak sprowokować czy wyprowadzić z równowagi. Przy obrażeniach ciała domagaj się lekarza, który zrobi badanie. Po wypuszczeniu trzeba odwiedzić kolejnego lekarza i ponownie zrobić obdukcję (w Zakładzie Medycyny Sądowej, ale także w szpitalu, izbie przyjęć - jeśli jej nie wykonują prosić o informację o miejscu gdzie przyjmuje chirurg z odpowiednimi kwalifikacjami - niestety obdukcja kosztuje ok. 70-100zł) albo uzyskaj chociaż kartę informacyjną z pogotowia, szpitala czy od chirurga. Zmuś się do tego, to jest bardzo ważne nawet przy małych obrażeniach, inaczej nie będziesz miał żadnych argumentów na swoją obronę, tymczasem psy oskarżą cię o cokolwiek (napaść na funkcjonariusza to jedno z najmodniejszych oskarżeń).

Jak dlugo musisz siedziec?
Jako podejrzany o popełnienie wykroczenia Po demonstracji zwykle (w 99%) wychodzi się po 2-6 godzinach, choć teoretycznie mogą nas trzymać 48h. Ale tak długie trzymanie nie jest im na rękę - muszą dawać nam jeść, wyprowadzać siku etc. Więc po straszeniu wychodzimy na wolność. Fajnie jak ktoś będzie na nas czekał...

Do stwierdzenia tożsamości
Niby nie ma stanu wojennego, nie masz obowiązku noszenia dokumentów, ale jeśli jesteś taki łoś, że nie zabrałeś dokumentów i dałeś się zatrzymać - to będą cię trzymali tak długo aż ktoś z dowodem nie potwierdzi że ty to ty. Zwykle trwa to kilka godzin, a psy w tym czasie nachodzą twą rodzinkę i sąsiadów, ci patrzą, matka się wstydzi etc. - po co?

Jako świadek
...raczej nie będą cię trzymali, spróbują przesłuchać, postraszą i wyjdziesz po kilku godzinach. Numer ze świadkiem polega na tym, że w ten sposób chce się zmusić do sypania - świadek nie może kłamać (chyba, że w swojej sprawie, lub w obronie kogoś z rodziny). Zwykle ze świadka, jak już się wygada, robi się podejrzanego. - lecz to są już późniejsze etapy sprawy.

Jako oskarżony o popełnienie przestępstwa
...teoretycznie możesz siedzieć 3 miesiące (areszt tymczasowy na podstawie decyzji sądu), ale to tylko w skrajnych wypadkach, przy niektórych ciężkich przestępstwach. Podstawą do aresztowania tymczasowego są przesłanki obawa matactwa, ukrywania się i ucieczki, zastraszania świadków. Wysil się i udowodnij sędziemu, że przesłanki te nie zachodzą, bo np. się uczysz, pracujesz, masz chorą matkę i nigdzie nie uciekniesz, a świadków nie znasz, lub są to policjanci, więc ich nie zastraszysz etc.

PAMIETAJ CALY CZAS!!!

Policja zawsze więcej straszy niż może zrobić - nie daj się zastraszyć, nie przejmuj się tym co mówią, ale też bądź uważny i nie lekceważ wroga. Nie musisz zeznawać - masz prawo odmówić zeznań. Co więcej - masz prawo kłamać, mataczyć , nie mówić prawdy w swojej sprawie. Nie dotyczy cię więc oskarżenie o składanie fałszywych zeznań (chyba, że jesteś świadkiem). Tak czy inaczej wyjdziesz - po kilku godzinach, lub max po 48h. Nie stresuj się, jakby miało być inaczej - najpierw pogadasz z sędzią i twoja w tym głowa by przed nim dobrze wypaść.

Kiedy znowu bedziesz na zewnatrz...
Zgłoś się koniecznie do organizatorów / ACK i - jak cię stać - do adwokata, a potem możesz sobie dogadzać i się relaksować. Jeśli przyswoisz sobie te zasady zachowań oraz będziesz ich przestrzegać, to będziesz dobrze uzbrojony do trzymania nerwów w walce przeciw arbitralnemu i brutalnemu państwu, wraz z jego aparatem represji i (nie) sprawiedliwości.

- Bez paniki -
Wielu z nas wie co to depresja czy załamanie - wielu też odczuło psychiczne oddziaływanie przemocy ze strony państwa i nie należy się dziwić, iż akurat także po przeżyciu represji często występują psychiczne załamania. Są jednak sposoby by zminimalizować ich skutki. Czasem na demonstracji, lub w innych okolicznościach (komisariat etc) zdarza się, iż konfrontacja jest całkiem blisko lub ludzie muszą bezsilnie przyglądać się, gdy inni są bici. Uczucie strachu, bezsilnej wściekłości i skrajnej bezradności są przy akcjach ze strony aparatu przemocy czymś normalnym i przez nich oczekiwanym - mogą i mają wywołać nagle silnie i wyraźnie doznanie bezsilności, i skończyć się załamaniem. Drżenie, spontaniczne spazmy, bezcelowe działania, apatia i obojętność są gwałtownymi oznakami �SZOKU PSYCHICZNEGO�, które pojawiają się już krótko po przeżyciu. Także potem, czasem z dużym opóźnieniem dochodzi do zaburzeń snu, koszmarów, filmowych wspomnień określonych scen, wahania nastrojów bez widocznego powodu, niezwyczajnych wrażeń zmysłów jak np. wyczuwanie zapachu gazu łzawiącego (np. CN/CS) w swoim otoczeniu, pomimo iż nie był stosowany; lub innych już indywidualnych bardzo różnorodnych skutków. Czas trwania, częstotliwość i wyrazistość są odmienne, a zmiany płynne. Pierwsza pomoc w takich sytuacjach - to zatroszczyć się daną osobę będącą w szoku!. Tzn. wyjście z tłumu i zatroszczenie się o spokój i bezpieczeństwo. Często pomaga także wzięcie w ramiona, lecz naturalnie nic wbrew woli. Pozwól emocją po prostu samym biec i przede wszystkim potraktuj je poważnie. Niektórzy ludzie tak odlatują po szokujących przeżyciach, iż jest ich ciężko ściągnąć z powrotem. Tutaj pomoże, nawet jeśli brzmi to głupio, wspólne oddychanie. Gdy dopasujesz się do szybkiego trybu oddychania ofiary, aby głośno i słyszalnie coraz bardziej zwalniać, aż dojdziecie do swojej normalnej częstotliwości oddychania. Utrzymanie szybkiego, płaskiego oddychania może doprowadzić do ciężkiego fizycznego kryzysu tzw. hiperwentylacji. Zwłaszcza w kryzysach psychicznych jest bardzo ważne mówienie o wszystkim co chcesz robić. Każda niejasność może wzmocnić niepewność i strach. Tutaj najlepszą ochroną jest znowu grupa, która razem przygotowuje demonstrację i także potem ją omawia. Ważna jest przede wszystkim wymiana osobistych emocji. Według naszych doświadczeń jest sensowne, aby omówić akcje i występujące przy niej uczucia wraz z wrażeniami oraz przedyskutować wewnątrz swojej grupy problem psychicznego obciążenia przy konfrontacji z przemocą ze strony państwa. Tylko grupa, która obchodzi się ze sobą solidarnie i wewnątrz której panuje dobra atmosfera, jest najlepszą ochroną przed zranieniami, aresztowaniami i rezygnacją.

HIPERWENTYLACJA

Szok psychiczny po akcjach policji etc medycznie najczęściej wyraża się różnymi ekstremalnymi obciążeniami (palpitacja serca etc.) Ekstremalne obciążenia występują najczęściej w postaci ataku hiperwentylacji. Jest to zaburzenie oddychania, które występuje zwłaszcza w sytuacjach stresowych. Możesz je rozpoznać po typowym szybkim i bardzo płaskim oddychaniu. Czasami dochodzi do tego uczucia chodzenie mrówek w rękach lub brak czucia w rękach. Od czasu do czasu możesz zaobserwować także nienaturalne trzymanie rąk (�ustawienie łapek�). Problemem przy hiperwentylacji nie jest oddychanie samo w sobie lecz psychika ofiary. Obchodź się z taką osobą opiekuńczo i uspakajająco, jeżeli jest konieczne opuście tłum czy miejsce zagrożenia. Poprzez spokojną rozmowę przeważnie możesz przywrócić znowu normalną częstotliwość oddychania. Jeśli się nie uda, przytrzymaj przy jego/jej nosie i ustach torebkę, worek plastikowy. Będzie on/a mógł wdychać swoje własne wydychane powietrze. To powinno pomóc w ciągu paru minut. Nadmierne przewietrzenie płuc powoduje zawroty głowy i możliwość utraty przytomności. W razie braku poprawy - dzwoń po pomoc - 999 lub 112 z komórki.

Biuletyn ACK ( wydanie specjalne )

wtorek, 20 maja 2008

Uwolnienie norek przez aktywistow ALF

Tak jak ponizszy post sciagniete z http://cia.bzzz.net
Animal Liberation Front - Opowieści z pierwszej reki o akcji na farmie norek


Opowieści z pierwszej reki o akcji na farmie norek

Jest to opowieść o jednym z wielu nalotów na farmy norek, które miały miejsce w Ameryce Północnej.

Późno w nocy, siedziałem na kępie trawy pod gwiazdami, słuchałem liści żywo szeleszczących na wietrze. Minęło kilka chwil zanim zobaczyłem światła. Po załadowaniu moich rzeczy i sprzętu do ciężarówki, wskoczyłem na przednie siedzenie i wymieniłem porozumiewawcze uśmiechy z kierowca. Byliśmy na naszej drodze...Powoli wstawało słonce. Zatrzymując sie tylko na jedzenie i tankowanie samochodu jechaliśmy przez prawie cala dobę. Dopiero wtedy spotkaliśmy sie z następnym człowiekiem, dobrze znanym i zaufanym. Usiedliśmy nad małym jeziorem i dyskutowaliśmy nad naszym planem. W czasie podróży obserwowaliśmy czy przypadkiem nie jesteśmy śledzeni. Używając dokładnych map zrobiliśmy dużo zjazdów z głównej drogi. Po dotarciu na miejsce ukryliśmy samochód w gąszczu. Zabraliśmy ze sobą radio "skaner", który był zaprogramowany by monitorować częstotliwości wszystkich lokalnych i stanowych instytucji. Jedna osoba była odpowiedzialna za nasłuch podczas rozpoznania i naszej zasadniczej akcji. Upewniliśmy sie, ze nikt nie ma przy sobie przedmiotów, które mogą upaść lub zostawić ślad. Ostatnia rzeczą, która zrobiliśmy było ukrycie kluczyków w pobliżu samochodu, po to by, by nikt ich nie miał przy sobie. W przypadku gdyby któreś z nas było zmuszone do ucieczki (np. osoba posiadająca kluczyki), nie bylibyśmy pozbawieni środka transportu.

ROZPOZNANIE

Nasza drużyna wiedziała, jak ważne było zaznajomienie sie z okolica, dlatego krążyliśmy w kolko około godziny, starając sie zwrócić uwagę na istotne dla nas szczegóły np. miejsca najodpowiedniejsze do ukrycia oraz, z której strony oświetlenie wiejskie było najsłabsze. Na wszelki wypadek ustaliliśmy, gdzie sie spotkamy w sytuacji rozdzielenia naszej grupy. Wiatr przynosił zapach z farmy. Wciągając powietrze czuło sie zapach krwi i stęchlizny. Była to zapowiedz bolu i cierpienia, które za moment ujrzeliśmy. Gdy posuwaliśmy sie otwarta przestrzenią staraliśmy sie tak zachowywać, by komuś obserwującemu nas nie przypominając ludzi. Podczas podróży często natrafialiśmy na zwoje drutu kolczastego. Po drodze zawieraliśmy przyjaźnie z krowami i innymi napotkanymi zwierzętami. Przeszliśmy kilka odkrytych pól i znaleźliśmy sie w bezpośredniej bliskości farmy. Pozostało nam sforsowanie ogrodzenia. Po sprawdzeniu alarmów, linek turbulencyjnych i kamer wideo wspięliśmy sie na plot i weszliśmy na teren farmy. Cały czas zwracaliśmy uwagę na alarmy. Nasza obecność jednak nie przeszła bez odzewu: wiele tysięcy norek wykazywało podniecenie, zwierzęta biegały nerwowo w swoich maleńkich klatkach, rozmawiały ze sobą wydając piskliwe odgłosy. Nasze latarki oświetlały ich sympatyczne mordki i z zaciekawieniem spoglądające na nas oczy. TO NAPRAWDE PIĘKNE ZWIERZĘTA ! I właśnie w takich momentach najłatwiej uświadomić sobie jak straszny los je czeka: zamordowanie przez skręcenie karku albo zagazowanie, a przedtem wiele miesięcy fizycznych i psychicznych tortur w klatkach. Po prostu musieliśmy sie temu przeciwstawić! W każdej szopie znajdowały sie cztery klatki, brudne i zardzewiałe, pozbawione czegokolwiek co mogłoby uprzyjemnić im życie (np."posłań", z których norki korzystają w naturze). Większość klatek zabezpieczono zwykłymi zasuwkami, jedynie kilka, w których znajdowały sie osobniki do reprodukcji, chroniły, przytrzymujące drzwi, kawałki grubego drutu. Nasze rozpoznanie, upewnia nas w przekonaniu, ze nasz cel akcji, jest słuszny, zresztą niczego innego nie spodziewaliśmy sie zobaczyć. Wycofaliśmy sie i usiedliśmy pod stara wierzba, przez kilka godzin obserwując czy nikt nie zauważył obecności intruzów. Tego wieczora opuściliśmy zwierzęta, tylko po to, by tu jeszcze powrócić. Przez pola wróciliśmy do naszego pojazdu. Rozbiliśmy obóz, po krótkim odpoczynku zastanowiliśmy sie nad dalszym planem akcji. Wzięliśmy ze sobą radio skaner, ciemne "jednorazowe" rzeczy, latarki, nożyce do drutu, rękawiczki, farbę w spraju i gogle narciarskie. Mieliśmy jeszcze kupić koperty, papier i znaczki, aby przesłać komunikaty po akcji a także zapasów baterie. Zatankowaliśmy samochód i przejechaliśmy tuz obok naszego celu raz (i tylko raz), aby zaznajomić sie z okolica w świetle dziennym. Resztę dnia spędziliśmy czyszcząc sprzęt. Kolejny raz przemyśleliśmy każdy szczegół naszego planu, przygotowaliśmy sie psychicznie na to, co mogło sie przydarzyć, łącznie z konsekwencjami, które mogliśmy ponieść. Zaczęło padać. Ciągle zwracając uwagę na to, czy nikt nas nie śledzi, powróciliśmy w pobliże farmy. Powtórzyliśmy czynności z poprzedniego wieczora. Znowu szliśmy przez drogę rzucając sie na ziemie widząc światła przejeżdżających samochodów, znów skradaliśmy sie w ciemności, zmierzając w kierunku norek czekających na wyzwolenie.

UWOLNIENIE

Otworzyliśmy klatki. Po tym jak otworzyłem może dwunasta, przerwałem na chwile, aby przy świetle latarki przyjrzeć sie błyszczącej istotce wyskakującej ze swojego straszliwego wiezienia. Chciałem przypatrzeć sie każdemu zwierzęciu, podziwiać jak znajduje swa drogę do wolności, ale, ze nie wolno mi tego robić za cenę pozostawienia innych w klatkach. Musiałem, każda wolna chwile poświęcić na otwieraniu klatek, aby jak najwięcej z nich odzyskało szanse na życie w naturalnych warunkach. Kontynuowałem zapamiętałe wyciągając skoble z klatek i przecinając druty. Kiedy to robiłem kilka norek wbiegło na dachy klatek, inne biegały mi wokół stop piszcząc z radości. Po chwili te żywotne zwierzątka były dosłownie wszędzie, biegając, bawiąc sie i walcząc ze sobą. Od czasu do czasu przerywałem na chwile prace, aby rozdzielić łobuzów i przerzucałem zwierzaki przez zewnętrzny plot, by tam znalazły wolność. RUN, RUN LITTLE GUYS, RUN!!!

PODEJRZANY HALAS

Nagle usłyszałem, albo tak mi sie wydawało, trzask. "Norki obudziły farmerów"-pomyślałem. "Idzie"-spojrzałem w stronę domu farmera. Z trudem wpatrując sie w dal w ciemności, zauważyłem jasna, wyprostowana postać. Czy oczy mnie myliły, czy rzeczywiście ktoś tam stal? Poczułem sie nieswojo, prawie zrobiło mi sie mdło, gdy wyobraziłem sobie "farmera Johna" wściekłego jak osa wypędzona z ula, (tyle, z bardziej niebezpiecznego), stojącego w drzwiach ze strzelba. Przygotowałem sie na najgorsze i znowu na próżno, starałem sie skupić uwagę na szopie. Rozejrzałem sie za przyjaciółmi, a ponieważ nigdzie ich nie widziałem, zaniepokoiłem sie jeszcze bardziej. Poszedłem w stronę sąsiedniego pola, ukryłem sie w gęstych ciemnych krzakach i obserwowałem farmę przez około dwudziestu minut. Nie zauważyłem niczego podejrzanego, nie włączono świateł, wiec znowu podkradłem sie i ostrożnie wszedłem na teren farmy. Żeby upewnić sie że wszystko w porządku, zajrzałem do szop w których pracowali moi przyjaciele. Zobaczyłem ze pracują. Wróciłem do swojej szopy i dalej otwierałem klatki. Praca była wyczerpująca, Kości bolały mnie od monotonnych, rutynowych ruchów. Ale kontynuowałem- nie mógł bym żyć z myślą, ze nie otworzyłem tylu klatek ile to jest możliwe. Zgubiłem si na liczeniu na około pięć setnej klatce.

CZAS SIE RUSZYC

Skończyłem prace w mojej szopie i sprawdziłem, czy reszta nie potrzebuje pomocy. Niestety, nasz ustalony limit czasowy kończył sie. Mimo z było jeszcze wiele szop pełnych uwiezionych zwierząt, musieliśmy odejść, farmerzy budzą sie szybko, a wschód słońca nie dawał szansy
na bezpieczna ucieczkę, ani nam, ani norkom. Oznaczyliśmy pusta już część szop farba i wycofaliśmy sie na chwile, aby popatrzeć na masę ciemnych figurek czmychających przez pola w kierunku strumyka, który poprowadzi ich do przyszłych domów. Biorąc księżyc za przewodnika,
zmierzaliśmy w stronę samochodu. Idąc wymienialiśmy wstępne spostrzeżenia i doświadczenia -jeden z nas, gdy otwierał klatkę. Wszyscy widzieliśmy po kilka martwych norek rozkładających sie w klatkach. Wsiedliśmy do samochodu przemoczeni, bolący i ubłoceni. Popatrzeliśmy na siebie z flóstracją, bo zdawaliśmy sobie sprawę, z mimo emocji nie wolno nam rozmawiać w samochodzie. Cicho odjechaliśmy w dol ciemnej drogi do obozu, gdzie posortowaliśmy sprzęt. Spaliliśmy wszystkie ubrania i buty, powkładaliśmy narzędzia do torebek, aby można je było łatwo i bezpiecznie wyrzucić. Jeszcze chwile porozmawialiśmy o naszych doświadczeniach, przede wszystkim o tym co możemy zrobić lepiej następnym razem. Zaplanowaliśmy następne spotkanie i uścisnęliśmy sobie dłonie.