Wielkie multikorporacje zatrudniają speców od reklamy, psychologów, naukowców, polityków i innych kłamców by jak najskuteczniej sprzedać nam gówno w nasze głowy. Jeśli chcemy ludziom otworzyć na to oczy musimy przeciwdziałać co najmniej z równą jak nie lepszą skutecznością.
Jak ją osiągnąć ? O to jest to pytanie.
Jeśli ktoś jest w zwyczaju czy nawyku kupowania, jedzenia mięsa, palenia , picia, czy używania innych narkotyków nie jest to łatwe. Z drugiej jednak strony, wielu z nas udało się zaprzestać tych rzeczy, więc jesteśmy najlepszym przykładem, że jest to możliwe.
Myślę, iż najlepszym sposobem jest pokazanie alternatywy oraz korzyści z niej płynących.
Najlepszym rozwiązaniem na bolączki tego świata jest Miłość. To z jej braku ludzie robią złe rzeczy, jedzą mięso, popadają w uzależnienie konsumpcji oraz innych narkotyków. By wypełnić pustkę po jej braku ludzie kupują coraz nowsze rzeczy by chociaż przez chwilę poczuć te podniecenie, które szybko mija, po czym zmuszeni są kupić nową, "jeszcze lepszą" rzecz by zaspokoić swój głód choć przez chwilę.
Gdy jesteśmy kochani prawdziwą Miłością nic nam do szczęścia więcej nie trzeba. Z tego samego błogosławieństwa jakie nas spotkało mamy tą dobrą energię, że chcemy czynić dobrze, że chcemy porzucić wszystkie złe rzeczy, że chcemy się pozytywnie rozwijać.
Jak jednak tą wspaniałą Miłość osiągnąć? Wierzę , iż wszechświat jest tak zrobiony, że otrzymujemy co dajemy i na odwrót: przyciągamy do siebie to co sami sobą reprezentujemy. Im lepszymi ludźmi jesteśmy tym więcej dobra będzie nas spotykać. Jeśli chcemy mieć wierną partnerkę ( -ra ), która ponadto jest dobra, życzliwa i wszystko to co najlepsze, sami musimy też takimi być. Żadna osoba o dobrym sercu nie będzie chciała być z kimś kto kocha pieniądze, myśli tylko o sobie i przez swe życie wyrządza wiele krzywdy.
Z taką osobą będzie chciała być tylko osoba, która też lubuje się w pieniądzach i wtedy nie wiadomo czy jest w związku dla pieniędzy czy dla " ukochanej" osoby. Gdy pojawia się ta niepewność, zaraz pojawia się też nieufność, a za nią inne problemy. To wszystko sprawia, że człowiek nie usatysfakcjonowany w związku będzie szukał szczęścia po za nim. Często w alkoholu, gromadzeniu rzeczy materialnych, narkotykach, a nawet zdradzie. Uświadomić sobie warto, iż to nie jego uzależnienie jest tu chorobą, a jedynie jej symptomem. Prawdziwym problemem jest tu brak miłości, który tak bardzo się staramy czymkolwiek zastąpić. Zamiast jednak pogrążać się w bagnach zła i uzależnienia może lepiej popracować nad sobą by zasłużyć na lepsze życie ? Myślę, że warto !
Sposobów na polepszenie samego siebie jest wiele. Sam wiesz lepiej co tobie bardziej pasuje.
Mi z tych dosłownych pomaga Joga. Może dać wrażenia lepsze niż jakiekolwiek narkotyki, a nie szkodzi , a wręcz ulepsza. W medytacji można znaleźć ciszę, w której można usłyszeć Dobro - czyli pomysły i rady na lepsze życie dla nas i wszystkich dookoła. Często sobie myślę, że jakby punki, skłotersi i aktywiści zamiast pić alkohol ( wspierający system i zniewalający równie skutecznie ) uprawiali jogę nie tylko mieliby z tego więcej radości ale dużo szybciej zmienilibyśmy świat na lepsze. Przy okazji bylibyśmy wiele zdrowsi, a co za tym idzie, mocniejsi.
Swą Miłość ( czyli też którą otrzymasz ) możesz rozwijać poprzez szacunek do wszystkiego co żyje oraz Matki Ziemi, naszego wspólnego domu. Możesz zacząć od rzeczy łatwych takich jak segregowanie śmieci, ograniczenie jazdy samochodem, zmiany żarówek na energooszczędne, włożenie swetra zamiast podkręcania kaloryfera...
Każda z tych rzeczy da Ci satysfakcję, iż stajesz się lepszy, a po za tym uczyni Cię zdrowszym jak i otoczenie wokół nas.
Przez porzucenie mięsa, a nawet jego ograniczenie obdarzamy życiem nie tylko zwierzęta lecz także ludzi oraz naszą planetę. Na wyprodukowanie 1 kilograma mięsa potrzeba zużyć co najmniej 16 kilo ziarna, by wyżywić zwierzęta hodowlane. Po za tym produkcja mięsa ma gorszy wpływ na ocieplenie klimatu i ( = ) destrukcje planety niż używanie samochodu. Możesz sobie wyobrazić o ile lepszy i szczęśliwszy poczujesz się gdy uświadomisz sobie, że tak dużo dobrego możesz zrobić przy każdym posiłku. Z takim pozytywnym wyborem to i apetyt będzie lepszy.
Jeśli będziemy też robić takie proste rzeczy jak np. pomoc chorej staruszce zrobić zakupy albo przygarnięcie psa ze schroniska. Taki pies to wspaniały przyjaciel. Zauważyły to zakłady odwykowe, które zezwoliły mieć narkomanom zwierzęta po tym jak przekonali się jak bardzo one pomagają w porzuceniu nałogu.
Ludzie którzy mają zwierzęta albo dzieci dostają wspaniałą szansę nauczyć się kochać i mieć dla kogo zyć. Byłoby wspaniale by nauczyło ich też wszystkich, że kochać znaczy spędzać czas razem, a nie zasypywać kogoś prezentami. Na szczęście, psa czy innego zwierzęcia nie da się kupić zabawkami.
Prawie każda religia i doktryna filozoficzna mówi nam co możemy robić dobrze. Nie będe za nimi powtarzał. Dodam tylko tyle: Patrz sercem, znajdź swoją drogę, swoje sposoby by zmieniać się na lepsze i już dziś zacznij prawdziwą Miłością zapracowywać na prawdziwą Miłość. Nie czekaj zacznij żyć już teraz !!!
wtorek, 17 czerwca 2008
Milosci trzeba pomoc - medytacja z nowej ksiazki Griksa " Zycie Aktywisty"
"Zjednoczona Europa - Faszystowska granica"- nie publikowany ciąg dalszy rozdziału z " Losu Buntownika"
"Zjednoczona Europa - Faszystowska granica"- nie publikowany ciąg dalszy rozdziału z " Losu Buntownika"
... część pierwszą znajdziesz w "Los Buntownika" - link w linkowni
Po jakiejś pół godzinie Brodacz zawołał mnie do swojego biura. Było tam dużo komputerów i przy niektórych ktoś działał. Przy Brodacza komputerze siedziała uszminkowana blondynka po trzydziestce, która przedstawiła mi się po polsku.
- Jestem tłumaczem przysięgłym. Ten pan mnie tu wezwał ponieważ stwierdził, że pański angielski nie jest wystarczająco dobry.
-Zgadza się - potwierdziłem.
- Więc teraz ten pan będzie zadawał pytania, a ja będę je tłumaczyła panu, po czym będę tłumaczyła pana odpowiedzi na holenderski - i tak to mniej więcej wyglądało. Brodacz pytał najpierw o moje dane, bo pewnie chciał sprawdzić czy dobrze się ich nauczyłem na pamięć ( hahaha!). Wszystkie moje odpowiedzi wpisywał na komputer. Potem zapytał się ile tutaj jestem i gdzie mieszkam.
-Ostatnio na Nassau kade ale numeru nie pamiętam - trochę skłamałem
-Czy jest pan tu gdzieś zarejestrowany ?
- Nie
- Z czego się pan tu utrzymuje ?
- Mam pieniądze.
- Skąd ?
- Przywiozłem z sobą
- Ale skądś pan je musi mieć.
- Gram na gitarze.
- Czyli pan żebrze
- Nie żebrzę. Gram na gitarze. - kłóciłem się urażony. Wkurzają mnie ludzie , którzy moje muzykowanie na ulicy nazywają żebraniem. Gdy grałem na Chmielnej w Warszawie obok koszyczka na pieniądze miałem napisaną tabliczkę: " Nie żebrze lecz gram dla Waszej przyjemności. Za Waszą zapłatę serdecznie dziękuje ". Potem na gitarze jeszcze sobie dopisałem: "Nie chcę pieniędzy rzucanych z litości". Ludzi, którzy tego nie rozumieją uważam za idiotów. To tak jakby nazwać kolędników żebrakami. Jak dla mnie to jakiś absurd. Jeśli coś z siebie dają, wkładając w to jakiś swój wysiłek, swój czas i swoją duszę, to może Ci się nie podobać to co robią ( wykonanie itp.). Nie musisz im płacić, ale nigdy nie możesz ich czy mnie nazywać żebrakiem. Osobiście wstydziłbym się żebrać, co do grania na ulicy jestem z tego dumny. Nieraz nagrywała mnie jakaś telewizja ( niestety nie miałem okazji się w niej zobaczyć ).
Raz nawet ukazał się o mnie artykuł ze zdjęciem w " Machinie " jako o grajku ulicznym. Nie sprzedawałem tego za pieniądze. Ukazałem się w mediach, bo jestem dumny z tego co robię. " Gram, a nie żebrzę " ( W ogóle na ten temat chętnie się jeszcze porozpisuję, ale to już w innym rozdziale ).
Zdaje się , że ta baba w ten sposób przetłumaczyła me słowa:
- On to nazywa graniem. - ta suka nie spojrzała się na mnie przez całą rozmowę, tak jakby uważała się za istotę wyższą, nadczłowieka, czy ch... wie kogo. Później razem z Jackiem zastanawiałem się czy ta chamka jest Polką czy Holenderką. Jacek nawet miał się na koniec swej rozmowy zapytać o to i też nawrzucać jej trochę jakby okazała się Polką ale by nie pogorszyć sytuacji chyba w porę ugryzł się w język.
-Który raz jest pan w Holandii ? - pytała dalej
- Trzeci.
- Jak długo pan tu teraz przebywa ?
- Około 2 miesięcy - i tu z perspektywy moich późniejszych przemyśleń powinienem najlepiej odpowiedzieć, że wczoraj przyjechałem z Berlina i jutro tam wracam. Wówczas według nieznanego mi wtedy prawa nie musiałbym mieć zameldowania, które okazało się... ale o tym później.
- W jakim celu pan tu teraz przebywa ? - Suka pytała dalej.
- Przyjechałem z wizytą do przyjaciół.
- Nie w celach zarobkowych ?
- Nie.
- Czy żąda pan adwokata ?
- Po co ?
- Żeby pana bronił.
- Ale ja nic nie zrobiłem oprócz tego, że nie kupiłem biletu w metrze, bo nie wiedziałem, że ten stary jest ważny tylko godzinę.
- Ten pan mówi, że będziecie musieli tu zostać dotąd aż nie sprawdzą wszystkiego : Czy nie jesteście poszukiwani i czy jesteście tu legalnie i jeśli wszystko będzie w porządku to Was wypuszczą. Wiec chce pan tego adwokata ?
- Tak.
- Ten pan właśnie jej zostawia wiadomość i jak najszybciej się ona z Wami skontaktuje.
- Yhmyy.
- Czy masz coś do dodania ?
- Raczej nie.
- Żadnych pytań ?
- Interesuje mnie to, że nie padło tutaj żadne pytanie o to co zrobiliśmy, ale cały czas bada się to czy jesteśmy tu legalnie czy nie legalnie. Wnioskuje z tego, iż jedynym przestępstwem jakie popełniliśmy,jest to że nie urodziliśmy się w Unii Europejskiej.
- Jeśliby Belg zostałby złapany w metrze bez biletu i nie miałby przy sobie paszportu tak samo zostałby potraktowany.
- Haha! - roześmiałem się drwiąco - akurat ! Czy pan uważa, że ja jestem ślepy czy głupi. Nie wierzę w to, bo widzę jak jest. Czy wszyscy z unii mogą być zamknięci nawet za jazdę bez biletu, mimo tego , że są gotowi zapłacić za to obowiązującą karę ?
- Tutaj możecie zobaczyć , że jesteście traktowani jak inni aresztowani.
- To wszyscy oni są zamknięci za podobne "przestępstwa" ? Wszyscy nie mogą palić ?
- Zaraz będziecie mogli zapalić. Jak ktoś przyjeżdża do obcego kraju jako turysta to powinien się zachowywać jak turysta.
- No i tych z Polski trzeba zamknąć by sprawdzić czy są legalni, a tych z unii nie. Ci z po za Unii są gorsi. Podobne podziały tworzył Adolf Hitler.- i na to już nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, a że bylem ciekawy zażądałem :
-Czy mogę znać odpowiedź ?
- Jeśli się panu nie podoba w Holandii, to po co tu przyjeżdżasz.
- O to chodzi, że mi się tu podoba, lecz te faszystowskie prawo nie pasuje do tego tolerancyjnego kraju.
- Czy masz jeszcze jakieś pytania ?
- Nie rozumiem też tego, że jak mi wiadomo bardzo dużo pieniędzy wydajecie by nas tu trzymać, dużo pieniędzy by nas deportować do Polski. Dla mnie to nie sprawia różnicy czy mnie deportujecie, bo i tak chciałem wracać na święta. Może to i nawet lepiej, bo nie będę musiał kupować biletu - kitowałem trochę. - nie rozumiem po co Wam wydawać tyle pieniędzy. To przecież złe dla waszego kraju tak marnotrawić pieniądze podatników.
- Zapytasz o to swoją adwokatkę jak będziesz z nią rozmawiał.
- Nie mam więcej pytań.
- Ten pan jeszcze mówi, że jest pan już znany w holenderskiej policji dla obcokrajowców, ale nie wiedzą jeszcze dlaczego ?
"Za przestępstwo jak to, że nie urodziłem się w Unii" - pomyślałem.
- Czy może pan zawołać kolegę jak pan będzie odprowadzany do celi ?
- Tak. - odparłem, po czym odprowadzono mnie z powrotem do celi.
- Jacek, teraz Ty idziesz się spowiadać.
- Ja ? Samemu ? Jak ? Przecież ja ich nie rozumiem.
- Tłumaczkę nam przywieźli.
- Aaa... To co innego.
-Aha ani słowa o zbieraniu.
- Jakim zbieraniu ? - zapytał się mnie sprytnie Jacek po czym poszedł na 15-20 minut do pomieszczenia biurowego. Gdy wrócił Brodacz w końcu dał nam zapalić po dwa papierosy. Pewnie tylko dlatego by pokazać tłumaczce, że jesteśmy "równo traktowani". Oprócz ognia dostaliśmy plastikowy jednorazowy kubek, który wszędzie tu służył jako popielniczka.
- No. Nareszcie możemy zapalić. - radośnie powiedział Jacek.
- Od razu lepiej.
- Człowiek se zapali, to i nerwy przejdą.
- Bez szluga to już mnie k...ca strzelała. - potwierdziłem
- Nie dosyć, ze człowiek wku..ony, że go zamykają za głupi bilet, to jeszcze nie dają mu zapalić by się uspokoił.
- No. A dodatkowo musi się jeszcze bardziej wkurzać, że mu zapalić nie dają. Teraz od razu lepiej.
- A pewno, że lepiej - tak chwaliliśmy na zmianę zalety jakie palaczowi daje trująca nikotyna w chwilach zdenerwowania. Potem gadaliśmy jaka to suka i chamka z tej tłumaczki i ani się nie obejrzeliśmy i znów zostaliśmy bez szlugów. Na jakiś czas jednak zaspokoiliśmy nasz narkomański głód nikotynowy. Niedługo po tym jak skończyliśmy palić przyszedł Brodacz i przyniósł nam napisany po angielsku protokół zatrzymania w areszcie.
- Chyba przetrzymają nas przez noc. - zaprorokowałem smutno
- Za bilety ?! - zapytał z niedowierzaniem Jacek.
- Chyba, że nas tylko tak straszą.
- Cholera ich tam wie. - nie mogliśmy obaj uwierzyć w to, że zamykają ludzi za jazdę bez biletu. Co za europejski rasizm. Już wówczas był to dla nas szok nie do przyjęcia. Dodać do tego wszystko co nas spotkało potem za jazdę na gapę to można by to zapisać jako jeden z większych absurdów niesprawiedliwości. Jednak to tylko niestety kolejny POWSZECHNY PAŃSTWOWY RASIZM EUROPEJSKI.
Wystarczy wyobrazić sobie wysłańca z wioski trzeciego świata, który wysiłkiem swoim i wszystkich mieszkańców został wysłany do świata bogatych, by stamtąd pomógł biednej wiosce. Wyobraźmy sobie tego człowieka deportowanego za jazdę bez biletu. On wraca do umierającej z głodu wioski, pozbawiając ją ostatniej nadziei, którą w nim pokładali. Nie mają szans na ponowne zgromadzenie pieniędzy, by po raz kolejny spróbować kogoś wysłać. Jedyne światełko nadziei tych ludzi zostało zgaszone szatańskim rasizmem Europy. Najsmutniejsze jest to, że oni są biedni i głodni , bo ich pola, warzywa, owoce i dobra materialne są wywożone do krajów bogatych by np. wykarmić zwierzęta hodowlane przez co wyprodukowany będzie kawałek mięsa kilkanaście razy mniejszy niż pożywienie jakie zużyto na jego produkcję. Wszystko byśmy my, na zachodzie mogli pić kawę i objadać się tanimi owocami tropikalnymi, które są tańsze niż miejscowe jabłka, bo ktoś tam, w trzecim świecie został wykorzystany.
Takie i inne tragedie zdarzają się często w Europie, która szczyci się, że zniszczyła widmo faszyzmu podczas II wojny światowej. Czym jednak rasizm " krzywych nosów " różni się od rasizmu Unii Europejskiej.
Każdy obywatel nie będący członkiem UE ma gorsze prawa i ograniczenia, które jeśli będą przekroczone mogą być podstawą do deportacji.
Zjednoczona Europa - Faszystowska granica. Smutne fakty
FRONTEX: Ucieczka przed głodem
Jest ciemna, bezksiężycowa noc. Wiatr wieje z prędkością ponad 100 km na godzinę. Na falach morskich, wznoszących się z potwornym hukiem na wysokość ponad 10 metrów, miota się na wszystkie strony wątła, drewniana łódź. Na jej pokładzie dziesięć dni temu z małej zatoczki u wybrzeży Mauretanii wypłynęło 101 afrykańskich zbiegów uciekających przed głodem. Cudem tylko szalejąca na morzu burza rzuciła ich barkę na skały plaży El Medano, na jednej z Wysp Kanaryjskich. Hiszpańskie służby znalazły na dnie łodzi ciała trzech młodych chłopców i jednej kobiety. Zmarli z głodu i z wycieńczenia.
Tej samej nocy, kilka kilometrów stąd na plaży El Hierro wylądowała inna barka, na której pokładzie znajdowało się 60 mężczyzn, 17 dzieci i 7 kobiet. Wszyscy bardziej podobni do widm niż ludzi, ledwo trzymający się na nogach, bliscy agonii.
I wreszcie w tym samym czasie, lecz tym razem na Morzu Śródziemnym, rozegrał się jeszcze jeden dramat – 150 kilometrów na południe od Malty samolot obserwacyjny należący do organizacji FRONTEX namierzył łódź Zodiak, na której upchanych było 53 pasażerów – swobodnie dryfujących na wzburzonych falach, najprawdopodobniej w skutek awarii silnika. Dzięki kamerom na pokładzie można było dostrzec kobiety i małe dzieci. Pilot, wróciwszy do bazy w La Valetcie, poinformował o swoim odkryciu władze maltańskie, które odmówiły podjęcia jakichkolwiek działań pod pretekstem, że rozbitkowie dryfują w "strefie libijskiej". Wówczas interweniowała wysłanniczka Wysokiego Komisarza do Spraw Uchodźców z ONZ, Laura Bondini, żądając od Maltańczyków wysłania łodzi ratunkowej. Nic nie pomogło. Unia Europejska nie zareagowała. Wszelki ślad po rozbitkach zaginął.
Kilka tygodni wcześniej na pełnym morzu w okolicach Senegalu zatonęła barka, na której tłoczyło się około sto osób uciekających z Afryki przed głodem. Próbowali dostać się do Wysp Kanaryjskich. Dwie osoby przeżyły.
Z kolei dwa tysiące Afrykanów, w tym kobiety i dzieci, obozuje przed zamkniętymi enklawami hiszpańskimi Melilla i Ceuta, w suchym, górzystym Rifie. Na rozkaz komisarzy z Brukseli, są spychani przez marokańską policję w stronę Sahary, nie dostając nic do jedzenia ani do picia. Setki, a może tysiące z nich umiera pośród skał i piasków pustyni.
Ilu takich młodych Afrykanów ucieka ze swoich krajów i narażając życie usiłuje dotrzeć do Europy? Szacuje się, że co roku mniej więcej dwa miliony osób próbują nielegalnie dostać się na terytorium Unii Europejskiej, oraz że z tej liczby około dwa tysiące znajduje śmierć na Morzu Śródziemnym lub w wodach Atlantyku. Wyruszają zazwyczaj z Mauretanii lub z Senegalu, a ich celem są najczęściej Wyspy Kanaryjskie, niektórzy próbują przekraczać cieśninę Gibraltarską wypływając z Maroka.
Według rządu hiszpańskiego, 47 685 afrykańskich uciekinierów dotarło do wybrzeży tego kraju w 2006 r. Do tej liczby należy dodać 23 151 Afrykanów, którzy wylądowali na wyspach włoskich lub na Malcie wypływając z libijskiej Dżamahiriji lub z Tunezji. Inni próbowali dostać się do Grecji przez Turcję lub Egipt. Sekretarz Generalny Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, Markku Niskala, komentuje: "Ten dramat odbył się w absolutnej ciszy. Nie tylko nikt nie przyszedł z pomocą ludziom znajdującym się w rozpaczliwej sytuacji, ale nie ma nawet żadnej organizacji, która prowadziłaby statystyki zdające sprawę z tej codziennie odbywającej się tragedii".
Unia Europejska, broniąc swego terytorium przed uchodźcami, powołała na wpół tajną organizację militarną zwaną FRONTEX. Agencja ta zarządza "zewnętrznymi granicami Europy". Dysponuje szybkimi (i uzbrojonymi) statkami, przystosowanymi do żeglugi dalekomorskiej, helikopterami bojowymi, flotą samolotów zwiadowczych, zaopatrzonych w bardzo wrażliwe kamery i przystosowanych do nocnych obserwacji, wyposażonych ponadto w radary, satelity i zaawansowany technicznie sprzęt zwiadowczy do obserwacji na znaczne odległości.
FRONTEX zorganizował również na kontynencie afrykańskim specjalne obozy, w których umieszczana jest uciekająca przed głodem ludność Afryki środkowej, wschodniej lub południowej, uciekinierzy z Czadu, Demokratycznej Republiki Konga, Burundi, z Kamerunu, Erytrei, Malawi i Zimbabwe... Często przez rok lub dwa wędrują po kontynencie, żyjąc dzięki rozmaitym krętactwom, przekraczając kolejne granice i starając się dotrzeć jak najbliżej któregoś wybrzeża. Gdy im się to uda, są wyłapywani przez agentów FRONTEXU lub ich lokalnych pomocników, którzy nie pozwalają im dostać się do portów nad Morzem Śródziemnym czy nad Atlantykiem. Jeśli przyjrzeć się znacznym kwotom przekazywanym przez FRONTEX rządom państw afrykańskich, widać dlaczego większość z nich zezwoliła na zorganizowanie takich obozów. Jedynie Algieria zachowała twarz – jej prezydent Abdelaziz Bouteflika powiedział: "Nie zgadzamy się na takie obozy. Nie będziemy dozorcami naszych braci".
Wywoływanie głodu w Afryce i kryminalizacja uciekinierów
Sposobność ucieczki drogą morską powstaje wskutek pewnej szczególnej okoliczności – szybkiego upadku afrykańskich społeczności rybackich na wybrzeżach Atlantyku i Morza Śródziemnego. Oto kilka liczb.
Na całym świecie 35 milionów ludzi żyje bezpośrednio i wyłącznie z rybołówstwa, a 9 milionów z nich mieszka w Afryce. Ryby dostarczają w Azji 23,1% spożywanego białka zwierzęcego, a w Afryce – 19%. Z kolei 66% wszystkich spożywanych ryb łowi się na otwartym morzu, a 7% na wodach przybrzeżnych. Ryby pochodzące z hodowli wodnych (akwakultura) stanowią 27% światowej produkcji. Zarządzanie zasobami ryb łownych, które przemieszczają się zarówno wewnątrz stref ekonomicznych poszczególnych państw, jak poza nimi, stanowi więc dla ich społeczeństw kwestię życiowej wagi, związaną bezpośrednio z możliwością znalezienia pracy i wyżywienia.
Większość państw Czarnej Afryki jest zadłużona. Sprzedają więc swoje prawa połowu przedsiębiorstwom przemysłowym z Japonii, z Europy i z Kanady. Statki-przetwórnie wysyłane przez te firmy niszczą zasoby rybne społeczności rybackich nawet na wodach przybrzeżnych. Używają sieci o drobnych oczkach (co jest w zasadzie zakazane), działają nieraz poza okresami, w których połowy są dozwolone. Większość rządów afrykańskich, które podpisały koncesje, nie posiada floty wojennej i nie ma żadnych środków, by wyegzekwować przestrzeganie umowy. Na morzu rządzi piractwo. Wioski nadmorskie upadają. Statki-przetwórnie łowią ryby, przerabiają je na mrożonki, na mąkę i na konserwy, a następnie wysyłają je na rynek. Przykładem niech będzie Gwinea Bissau, kraj, który dysponuje wspaniałą strefą ekonomiczną do połowów, a którego mieszkańcy, stary lud rybacki, muszą kupować – za duże pieniądze – duńskie, kanadyjski czy portugalskie konserwy rybne.
Zrujnowani rybacy, żyjący w nędzy, zrozpaczeni, bezbronni wobec tej grabieży, sprzedają za bezcen swoje łodzie mafijnym paserom lub sami się nimi stają. Ich barki, zbudowane z myślą o połowach przybrzeżnych na wodach terytorialnych, nie są zazwyczaj przystosowane do nawigacji na pełnym morzu.
To jeszcze nie wszystko... W Afryce mieszka prawie miliard ludzi. W latach 1972-2002 liczba Afrykańczyków poważnie i stale niedożywionych wzrosła od 81 do 203 milionów. Powody są liczne. Główny związany jest ze Wspólną Polityką Rolną Unii Europejskiej.
Państwa uprzemysłowione Organizacji Europejskiej Współpracy Gospodarczej zapłaciły swoim hodowcom i rolnikom w 2006 r. ponad 350 miliardów dolarów tytułem subwencji na produkcję i eksport. Unia Europejska stosuje dumping rolniczy z bezgranicznym cynizmem. Skutek – systematyczne niszczenie rolnictwa spożywczego w Afryce.
Weźmy taki przykład. Sandaga, największy targ produktów bieżącej konsumpcji w Afryce Zachodniej. Miejsce gwarne, kolorowe, pełne zapachów i najróżniejszych cudów, leżące w samym sercu Dakaru. Można tam kupić, zależnie od pory roku, warzywa i owoce portugalskie, francuskie, hiszpańskie, włoskie, greckie itd. – za jedną trzecią lub za połowę ceny odpowiednich produktów lokalnych.
Kilka kilometrów dalej, w palących promieniach słońca, chłop z plemienia Wolof pracuje nawet po piętnaście godzin dziennie razem ze swoimi dziećmi i z żoną. Nie ma on najmniejszej szansy na zapewnienie sobie przyzwoitego minimum środków do przeżycia.
Na 52 kraje afrykańskie 37 jest prawie wyłącznie rolniczych.
Niewiele ludzi na świecie pracuje tak dużo i w tak trudnych warunkach jak Wolofowie z Senegalu, Bambrowie na Mali, Mossi z Burkina Faso czy Bashi z Kiwu. Europejska polityka dumpingu rolniczego zniszczyła życie im i ich dzieciom.
Wróćmy do FRONTEX. Hipokryzja brukselskich komisarzy jest skandaliczna – z jednej strony sami przyczyniają się do nasilania głodu w Afryce, z drugiej kryminalizują uciekającą przed nim ludność.
Aminata Traore podsumowała sytuację w ten sposób: "Zasoby ludzkie, finansowe, technologiczne, które europejska dwudziestka piątka uruchamia przeciwko fali imigracji afrykańskiej, to właściwie środki wojenne w pełnym tego słowa znaczeniu, wymierzone przez tę światową potęgę w bezbronnych, młodych ludzi z afrykańskich wsi i miast, których prawa dostępu do edukacji, informacji gospodarczej, pracy i możliwość zapewnienia sobie wyżywienia w ich państwach są kpiną. Padają oni ofiarami decyzji i wyborów dokonywanych na szczeblu makroekonomicznym, z którym nie mają nic wspólnego, i są ścigani, oszukiwani, upokarzani, kiedy usiłują szukać ratunku w emigracji. Ci, którzy zginęli lub zostali ranni lub okaleczeni w czasie krwawych wydarzeń w Ceucie i w Melilli w 2005 r., te tysiące wycieńczonych z głodu i osłabienia ludzi, którzy lądują miesiąc w miesiąc na plażach Mauretanii, na wyspach Kanaryjskich, na Lampedusie, czy jeszcze gdzie indziej – wszyscy oni są również ofiarami tej wymuszanej i kryminalizowanej zarazem emigracji".
Jean Ziegler
tłumaczenie: Magdalena Kowalska
Autor jest pisarzem i profesorem na uniwersytecie w Genewie. Był Sprawozdawcą Specjalnym Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych ds. Praw do Wyżywienia. Jest autorem książki "La Faim dans le monde expliquée agrave on fils", Seuil, Paryż 2000. Tekst ukazał się w miesięczniku "Le Monde Diplomatique - edycja polska".
przedruk z www.cia.bzzz.net
Food Not Bombs - Jedzenie Zamiast Bomb - ulotki napisane w latach 1999 -2001
Food Not Bombs - Jedzenie Zamiast Bomb - ulotki napisane w latach 1999 -2001
- Wypi...ać mi powiedzieli. Odpowiedziałem im , że nie znam takich słów, bo kulturalny człowiek ich nie używa. Na to ochroniarze skopali mnie , obili mi nerki i nogę !
- Mnie też skopali - dodaje kobieta w ciąży.
- Na Śródmieściu to jeden z nich groził mi pistoletem i mówił, że to na ostre. Powiedziałem mu " To strzelaj " i strzelił mi w twarz. Widzi pan te oparzenia ? - pokazuje mi skarżący się bezdomny, by uwiarygodnić swoją historię.
- Ja i tak tu urodzę. Nie mam mieszkania i to jest mój dom, ten "kawałek podłogi" - mówi kobieta w ciąży.
O to niektóre relacje bezdomnych jakie usłyszeliśmy podczas środowego rozdawania jedzenia na dworcu centralnym. Ludzi tych policjanci oraz ochroniarze z firmy " Żubrzycki" próbują wyrzucić z Dworca Centralnego. O to czego doczekaliśmy się w naszym katolickim kraju tak bardzo dążącym do Europy. Jeżeli tak ma ona wyglądać, to ja dziękuje. Nie dość , że ludzie nie mają gdzie mieszkać , to wyrzuca się ich z kolejnych miejsc gdzie nie marzną. Nie dosyć ,iż prawie cały czas chorują, a opieka zdrowotna jest dla nich coraz trudniej dostępna, to jeszcze wyrzuca się ich na mróz. Takie nieludzkie postępowanie kojarzy mi się z faszystowską eksterminacją. Sytuacja ludzi w tym kraju z dnia na dzień się pogarsza. Strajkują lekarze, górnicy, nauczyciele, pielęgniarki i wielu innych. Coraz więcej uczciwie, ciężko pracujących ludzi jest coraz bardziej nie zadowolonych z życia, które staje się coraz cięższe i droższe. Sytuacja polepsza się jedynie politykom, biznesmenom, urzędnikom i tym podobnym cwaniaczkom, którzy bardziej szkodzą niż pomagają. To oni odpowiedzialni są za stale pogarszająca się sytuację. Bezdomnych , bezrobotnych i biednych jest coraz więcej. Sytuacja jest tak niepewna, że Tobie też może się powinąć noga. Czy chciałbyś by ktoś w ciężkiej sytuacji wyciągnął do Ciebie pomocną dłoń ? A czy Ty sam komuś pomagasz ? Jeśli Ty nie pomożesz dzisiaj biedniejszym , nie zrobi tego nikt inny. Jeśli ludzi pomagających będzie za mało , może okazać się , że jest ich też za mało, kiedy Ty będziesz w potrzebie.
Ludzie ! Miejcie serca ! Jeśli Wy będziecie czynili dobro ten świat stanie się lepszy i znośniejszy ! Nie czekajmy ! Jeszcze tyle do zrobienia !
Na dworcu Warszawa Śródmieście bezdomni są poniżani i bici przeważnie przez sokistów, którzy chcą ich stamtąd wygonić , by tam nie nocowali. Dzieje się to przeważnie po odjeździe ostatnich pociągów, choć czasami też się to zdarza na oczach oczekujących podróżnych. Nie przeczytasz tego w oficjalnej prasie, ale to prawda. Bezdomni korzystający z Food Not Bombs nie maja powodu by mnie okłamywać. Z resztą sam kilka razy byłem tego świadkiem. Jesteśmy temu przeciwni. Mam nadzieję, że złych sokistów spotka sprawiedliwość.
Stowarzyszenie Pomocy Najbiedniejszym Food Not Bombs ( tłum : Jedzenie zamiast bomb ) jest anarchistyczną organizacją zajmująca się rozdawaniem wegetariańskiego jedzenia bezdomnym, najbiedniejszym oraz innymi formami pomocy tymże.
Dlaczego jedzenie, które rozdajemy jest wegetariańskie ?
Dlatego, iż jedząc mięso zabieramy pośrednio jedzenie umierającym z głodu dzieciom w Afryce i krajach trzeciego świata. Koszt wyprodukowania mięsa jest co najmniej kilkakrotnie wyższy niż wyprodukowanie tej samej ilości jedzenia wegetariańskiego, które jest z reszta zdrowsze i często pożywniejsze. Z powyższych też względów nie rozdajemy też kupowanej kawy czy owoców tropikalnych z krajów gdzie żywność powinna zaspokajać głód tubylców, a nie być eksportowana by sycić chciwość i interesy bogatych plantatorów.
Dlaczego jesteśmy anarchistami ?
Ponieważ uważamy, że każdy rząd ( cokolwiek by nie obiecywał ) dąży do maksymalnego wykorzystywania i podporządkowania sobie ludzi. My uważając się za ludzi wolnych jesteśmy przeciwni wyzyskowi i służeniu.
Nie podoba nam się to , iż rząd tak dużo pieniędzy przeznacza na zbrojenia, a tak mało na pomoc ludziom bezdomnym i głodnym. Widać tu doskonale co jest dla nich ważniejsze: zabijanie czy ratowanie życia.
Dlatego nazywamy się Food Not Bombs - Jedzenie Zamiast Bomb. Pokazujemy, że potrafimy sobie pomagać bez i mimo rządu, który nam tylko przeszkadza. Stać nas na podzielenie się z innymi jedzeniem bez oszukańczych podatków i przymusu. Stać nas mimo, a może dlatego, że wielu z nas mieszka lub/i pracuje nielegalnie i ledwo wiąże koniec z końcem. Wiemy co to być głodnym w przeciwieństwie do innych.
Co to jest Food Not Bombs ( Jedzenie Zamiast Bomb )
Najprościej jest to rozdawanie biednym i potrzebującym wegetariańskiego jedzenia w ramach protestu przeciw rządowi, który zbyt dużo wydaje pieniędzy na zbrojenia kupując coraz droższe i lepsze maszyny do zabijania podczas gdy coraz więcej ludzi potrzebuje czegoś innego i ważniejszego - jedzenia.
Dlaczego robimy FNB ?
Dlatego , że w przeciwieństwie do rządu nie jesteśmy obojętni na krzywdę ludzką. Podczas gdy coraz większa liczba ludzi nie ma pracy, domów coraz więcej z nich nie ma jak wyżywić swoich rodzin, a nawet siebie, jako jedno z wyjść z cały czas pogarszającej się sytuacji widzimy w pomaganiu sobie nawzajem.
"Pomagajmy Najbiedniejszym
Przecież są naszymi Braćmi
Pomagajmy Najbiedniejszym
Choć nie jesteśmy bogaci
Pomagajmy Najbiedniejszym
Wtedy świat stanie się lepszy
Pomagajmy Najbiedniejszym
Może ktoś nam też pomoże"
- Zbuntowani
Dlaczego "Zamiast Bomb" ?
Nie możemy pogodzić się z faktem, że władza wydaje miliardy na maszyny do zabijania i nauczenie ludzi z nich korzystać, podczas gdy tak wielu głoduje. Poprzez tę akcję chcemy pokazać, że my anarchiści tak często przedstawiani mylnie jako wrogowie ludu, nie będąc bogaci jesteśmy w stanie zorganizować pomoc potrzebującym. W ten sposób także protestujemy przeciw temu, że rząd marnotrawi nasze pieniądze przeznaczając je na doskonalenie armii
- maszyny do zabijania, czyli według nas czegoś bardzo złego.
Boli nas to , że 35.000 ludzi ( czyli więcej niż podczas ataku na World Tride Center ) umiera w męczarniach z głodu każdego dnia. Gdyby choćby 1/5 wydatków na zbrojenia przeznaczyć na dożywienie ludzi nikt z nich nie był by głodny. Za cenę wyprodukowania dwóch najnowocześniejszych samolotów można by zaszczepić wszystkie dzieci w Afryce przeciwko 5 najgroźniejszym chorobom, które powodują tam śmierć. Jednak rządy nie potrafią znaleźć tych pieniędzy.
Dlaczego rozdajemy jedzenie wegetariańskie ?
Ponieważ jest tańsze, pożywniejsze, zdrowsze i nie powoduje tak jak mięso pośredniej śmierci w III świecie oraz bezpośredniej śmierci zwierząt w rzeźniach. Na wyprodukowanie 1 kg mięsa potrzeba zużyć co najmniej 6 razy tyle soczewicy, pszenicy itp. roślin paszowych, którymi mogliby najeść się ludzie. Tak więc jedząc mięso zużywamy dużo więcej jedzenia niż średnio nam przysługuje, a jedząc wegetariańskie posiłki dużo mniej. Czyli jedząc mięso okradamy kilku głodujących w III świecie z przysługującej mu średnio porcji jedzenia, a decydując się na dietę wegetariańską ratujemy kilka istnień przy każdym posiłku. Jakże moglibyśmy rozdawać jedzenie, które pośrednio zostało zabrane głodującym w biednych krajach, a do tego zostało okupione śmiercią niewinnych zwierząt ?
Dlaczego jesteśmy anarchistami ?
( Tak na prawdę to nie wszyscy z nas to anarchiści ani też nie wszyscy, którzy chcą robić FNB muszą nimi być)
Jesteśmy anarchistami ponieważ jesteśmy przeciw władzy.
"Pierwsza Akcja Bezpośrednia" (pierwszy raz publikowany fragment, rozdział z książki Griksa"Los Buntownika")
Pierwsza Akcja Bezpośrednia ( Los Buntownika - fragment pierwszy raz
publikowany)
- Ono nie było całe chore, a miało tylko jedną chorą gałąź. Nie zabija się człowieka gdy skaleczył się w palec lecz się go leczy, tak jak to drzewo - wytłumaczyłem mu jak tylko mogłem najlepiej co skwitował w końcu:
- Eee tam, ja to się na tym nie znam.
- Wiecie co ? Mi to się wydaje, że to drzewo wycieli dlatego, bo budują tą przeklętą ulicę - stwierdził poważnie Loleks.
- No co ty ? Przecież to drzewo stoi tutaj, a ulica ma biegnąć tamtędy
- nie dowierzał Kazek
- A ja myślę ,że to całkiem możliwe. Z niektórymi dorosłymi to nigdy nic nie wiadomo. Zawsze coś im może przeszkadzać.
- No żeby tylko naszych nie ruszyli. - wyraziłem obawę
- No ! - Loleks uniósł pięść i dopowiedzieliśmy jeden przez drugiego:
- Niech tylko spróbują !! - Kazek na potwierdzenie rzucił kamieniem w kierunku spychaczy. Ogarniała nas rzeczywiście złość już na samą myśl o zniszczeniu naszych drzew przez spychacze. Tak byliśmy do nich przywiązani. Tak bardzo ważna była to część naszego podwórka. Baza. Miejsce, gdzie tylko my mogliśmy wejść, gdzie mogliśmy siedzieć niezauważeni, sami mając cały teren na oku. Było to jedno z ostatnich miejsc gdzie tak bardzo czuliśmy kontakt z przyrodą. Dlatego też nie wracaliśmy do domów w dobrych humorach. Ogarnęły nas obawy o nasze miejsce.
- Ja nie wiem po co oni budują tą ulicę - wyraziłem swe zdenerwowanie.
-No. Teraz nasi rodzice pewnie będą nam pozwalać się bawić tylko do ulicy - zauważył Loleks
- I tak będziemy wychodzić - stwierdził Kazek, a my potwierdziliśmy
- No pewnie, że będziemy
- Tylko hałas przez robienie tej ulicy.
- Nawet wyspać się dobrze nie można
- I tak będzie jeszcze przez pół roku.
- Albo jeszcze dlużej.
- Nigdy nic nie wiadomo. - w takich nastrojach wracaliśmy do domów. W duchu przeczuwaliśmy to najgorsze : że jednak nam wytną nasze drzewa. Tak też się niestety stało. Któregoś dnia wracając ze szkoły w miejscu gdzie stało najdorodniejsze z nich, zobaczyliśmy pustkę, a na ziemi pocięty już martwy pień.
- Sku...e ! - nasz krótki komentarz doskonale wyrażał naszą złość, rozczarowanie i gniew nas, młodych ludzi skierowany na dorosłych, którzy nie pytając nikogo o zgodę zniszczyli coś, co tworzyło się jeszcze za nim oni się urodzili, coś czego piękna natury nie zastąpi żadna pie...na ulica. Choćby nie wiem jak tłumaczyli, iż jest im potrzebna. Nie jednemu z nas zakręciły się łzy w oczach. To co nastąpiło potem wyszło zupełnie samo z siebie. Wogóle tego nie planowaliśmy. Ekologia i jakiekolwiek działania z nią związane były jeszcze mniej popularne niż teraz. O punku wówczas też jeszcze nic nie słyszeliśmy, więc kto tam mógł wiedzieć o jakiejkolwiek akcji bezpośredniej. Wypłynęło to prosto z naszych serc, z naszej złości i chęci zemsty, odegrania się na mordercach drzew, jak ich nazywaliśmy. Nie było w tym żadnej ideologii. Zrobiliśmy tak, bo tak czuliśmy, że tak właśnie trzeba. Było to szczere, impulsywne działanie młodych dzieciaków. Kazek nie mógł dzisiaj wyjść na dwór, więc bawiliśmy się dzisiaj tylko ja i Loleks. Najpierw bawiliśmy się w piasku przyszykowanym pod budowę ulicy, lecz gdy zapadł zmrok do głów wpadł nam dobry pomysł :
- Ty, Loleks. Patrz tam stoi spychacz, który rozwalił nam nasze drzewo !
-Tak ?! To ten na pewno.
-Tak ten. Buli nie był dzisiaj na dwóch pierwszych lekcjach i widział jak te drzewo rozwalali.
- No. Przecież od niego dowiedzieliśmy się , że je zniszczyli.
-No, tak.
-Z resztą, nawet jak to nie ten sam, to przecież on też jest ich własnością, on też robi tą ich przeklęta ulicę.
-No, prawda.
- To chodźmy najpierw go obejrzyjmy - po czym podeszliśmy jak gdyby nigdy nic i zaczęliśmy oglądać spychacz. Zastanawialiśmy się jakby go tu zepsuć.
- Widzisz tą rurę wydechową na masce ?
- No, ślepy nie jestem.
- Jak nasypiemy do niej piachu, to bedą musieli rozkręcać cały silnik i bardzo ciężko będzie im go uruchomić z powrotem.
- Ty, może poczekamy jeszcze trochę aż się ściemni ? - zaproponowałem.
-Nie, no co Ty ? Zaraz matki będą nas wołać do domów.
- Musimy się śpieszyć - ponagliłem i z uporem i zapałem młodych łobuziaków zabraliśmy się do psucia. Piachu nasypaliśmy gdzie się tylko dało. Gdy tak beztrosko dokonywaliśmy dzieła zniszczenia podbiegli do nas starsi koledzy i od razu zobaczyli co jest grane.
- Ty, Królik. Pa, małolaty spychacz psują!
- Uuuu ! Teraz to będziecie mieli przerypane !
- Nie wiecie, kur..., że mój stary pracuje w tej firmie ?
-No, a teraz się o wszystkim dowie, Ha ha ha !
- Chyba nie będziecie kapusiami - zaczął wątpić w ich słowa Loleks.
Jednocześnie była to inteligentna prośba, by nas nie wkopywali. Ślepy jednak dalej próbował nas zastraszyć.
- A co Ty se wyobrażasz, że będziesz psuł w mojego ojca firmie spychacz, a potem mój stary będzie mniej przez Ciebie zarabiał, a Ty se będziesz dalej psuł. - gorzej jeśli mówił to serio.
- Ja to na waszym miejscu to bym zaraz ten piach z powrotem wybierał.
- powiedział Królik i obaj czmychnęli tak szybko jak się pojawili.
- Co myślisz , że poskarżą ? - zapytałem z obawą.
- Nie, no co Ty ! Znam Ślepego. Nie jest kapusiem.
- Ja nie wiem. Mam nadzieję.
- Ściemnia się. Wracajmy do domów. Co tam będziemy się martwić na zapas. - pocieszył Loleks i poszliśmy zmęczeni naszą akcją.
Następnego dnia spychacza zabrała ciężarówka, a drzewa mogły dalej rosnąć. Szkoda, iż tylko 2 dni dłużej, bo wkrótce pojawił się drugi spychacz. My jednak byliśmy dumni nawet z tych dwóch krótkich dni. Najważniejsze było to, że oni też musieli zapłacić słoną cenę za zniszczenie naszych drzew. Następnym razem mieliśmy nadzieję, że zauważą, że niszczenie przyrody nie wszystkim sie podoba I może kosztować więcej niż się to z początku wydaje,
Dzień po naszej akcji gdy wracaliśmy ze szkoły Loleksa zaczepił robol.
-Mam cię. To ty zepsułeś spychacz ?!
-Jaki spychacz ?! Panie, odczep się pan ! - udawał zdziwionego Loleks.
- Ślady twoich korków są wszędzie wokół spychacza. Nie wyprzesz się.
- Panie, teraz w korkach chodzi co drugi piłkarz. U nas w bloku nawet Pawłowski też ma korki. -Loleks wciskał kit robotnikowi o osobie, która nie istniała.
- A ten Pawłowski to kto ?
-A to taki trochę dziwny typ. Myślę, że on to nawet mógł zrobić.
- To powiesz mi jak będzie tędy przechodził. Dobra ?
- Dobra - odparł Loleks i wszystko na szczęście dobrze się skończyło.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Anarchista jedzący mięso to dla mnie jakiś absurd cz.2 (odpowiedz na cz.1.)
Na początek chciałbym wszystkim podziękować, za udział w dyskusji, za poparcie, za pochwały i za krytykę oczywiście też.(Szczególnie na http://www.cia.bzzz.net)
Czytając je zarysował mi się podział na anarchistów, którzy walczą o wolność " Naszą i Waszą"oraz na tych którzy głównie walczą o wolność dla siebie. Oczywiście wolność osobista jest bardzo ważna, szczególnie, iż to od nas samych powinniśmy zacząć zmienianie Świata. Dlatego wierzę (chciałbym) by za wyzwoleniem tych pojedynczych jednostek przyszło wyzwolenie dla innych ludzi oraz zwierząt.
Jakkolwiek by ktoś nie argumentował mięso jest uzależnieniem pod każdym względem: fizycznym, psychicznym, kulturowym... Mój świętej pamięci Tato mi powtarzał: " większość alkoholików zaprzecza , że są alkoholikami. ", a ich pierwszym krokiem do wyzwolenia od nałogu było uświadomienie sobie, że mają problem. Dlatego też Wam, drodzy jedzący mięso życzę odblokowania świadomości a następnie szerszego wyzwolenia Waszych umysłów, serc, a zarazem całego Świata.
Na potwierdzenie podam parę faktów z plakatów, Spirit Of Squatters i które mam nadzieję dla Was jak najszybciej zeskanować.
Plakat przedstawia głodujące dzieci, które mówią jak w komiksie:
" Mięso żywi nielicznych kosztem wielu !!!"
"Czy byleś(-aś) kiedyś głodny(a)? To może potrafisz sobie wyobrazić codzienny głód, codzienne cierpienie aż do śmierci? Czy możesz sobie wyobrazić jaka to męka urodzić się głodnym, żyć w głodzie i umrzeć z głodu ? Uwierz mi, nie ma gorszej tortury !!. "
" 35.000 ludzi umiera z głodu w najgorszych mękach każdego dnia (około 13mln rocznie) To ponad trzy razy więcej niż podczas ataków na World Tride Center. To więcej niż podczas najdłuższej i najgorszej wojny. Nie dowiesz się o tym w mediach , bo nie służy to interesom bogatych. "
" 145 mln ton paszy produkowanych na naszych polach nie jest po to by zaspokoić nasz głód, lecz po to by wyprodukować tylko 21 mln ton mięsa zaspokajającego egoistyczne apetyty bogatych i interesy naszych wyzyskiwaczy oraz korporacji typu McDonald, Burger King, KFC itp."
" W Meksyku gdzie co najmniej 80% dzieci z obszarów rolniczych jest niedożywionych zwierzęta hodowlane, których większość jest eksportowana do USA jedzą więcej zbóż niż cała rolnicza ludność kraju."
" 750 mln ludzi chronicznie się nie dożywia. "
"Na Karaibach gdzie 80 % nie dojada, prawie połowa uprawianej ziemi najlepszej jakości przeznaczona jest pod uprawę kawy, bananów, kakao, roślin cukrowych i do produkcji mięsa, czyli na eksport do bogatych krajów. "
" By wyprodukować tylko 1 kg wołowiny należy zużyć aż 16 kg zboża."
" Spójrz na nas. Przypomnij sobie nas za każdym razem kiedy jesz mięso, owoce z naszych krajów, gdy pijesz naszą kawę i używasz naszych tanich produktów. "
" Za każdym razem kiedy jesz mięso wyobraź sobie siedmioro dzieci, których miseczki są puste. To ty zabrałeś im jedzenie. "
" JAKIE TWE WYTŁUMACZENIE BY WYPRAĆ SWOJE SUMIENIE ???"
My mamy wybór. Jednak dziecko głodujące w trzecim świecie, swój wybór już straciło. Jego rodzinie bogaci plantatorzy wywłaszczyli ziemię by hodować na niej soje, która będzie żywic zwierzęta hodowlane w bogatych krajach. Po to byśmy my, konsumenci mogli zaspokoić swe (samolubne? egoistyczne ? ) apetyty.
Na poprawienie humoru cytat z innego plakatu Spirit Of Squatters:
" Chcesz wyżywić 16 dzieci każdego dnia ?
Odpowiedź jest prosta : Zostań wegetarianinem !
Na wyprodukowanie kilograma mięsa potrzeba zużyć 16 kilo zboża by wyżywić zwierzęta hodowlane. "
Za wolność Naszą i Waszą !! Za wolność i prawo do jedzenia dla milionów głodujących. Za wyzwolenie Ciebie od mięsa !
Życzę Ci tego z całego serca. Uwierz. Naprawdę poczujesz się lepiej! Nawet jak ograniczysz spożycie mięsa jeśli nie jesteś na tyle silny by całkowicie przestać.
Smacznego !
Ps: Przygotowuje podobny tekst o tytule " Ekolog jedzący mięso - to dla mnie jakiś absurd. " Jeśli masz jakieś informacje które mógłbym zamieścić albo jakieś ciekawe linki jakakolwiek pomoc będzie mile widziana !
sobota, 14 czerwca 2008
Akcja squaterska na wschodzie Amsterdamu udana
Squatersi na informacyjny weekend zasquatowali kamienice tuz obok Blijvertje na ulicy derde osterpark straat ( tuz obok polskiej restauracji Polonia ). Odbyla sie konferencja prasowa oraz koncert zespolu Caspian Hat Dans, ktory gra wspaniala folkowa muzyke z calego swiata. Jutro maja sie odbyc workszopy, dyskusje, debaty na tematy mieszkaniowe. Zaproszeni sa czlonkowie organizacji mieszkancow, wynajmujacych, politycy, oraz media. (program we wczesniejszym poscie ). Ta akcje uwazam za wspamiala jako, ze pokaze ona to jacy na prawde sa squatersi i o co nam chodzi. Poprzez nia bierzemy media w nasze wlasne rece, dzieki czemu zatrzymamy miejmy nadzieje klamstwa politykow i oficjalnych mediow.
Miejmy nadzieje, ze wiecej ludzi dowie sie o sytuacji mieszkaniowej i ze sa na to rozwiazania. Miejmy nadzieje.
Na ponizszym linku mozesz sobie obejrzec wspaniala akcje armii klaunow oraz zawstydzenie i odejscie tajniakow.
http://squat.net/breekhetdebatopen/BreekDebatOpenMPEG4Small.mp4
