Pozytywne Gniazdo,Pozytywność i nazwa skłotu
positi.blogspot.com to amsterdamski(nie tylko)wolnościowy,skłoterski,ekologiczny,tantryczny serwis informacyjny.Głównie promuje książkę"Los buntownika"Jak też byś chciał pomóc w tworzeniu,ulepszaniu i pisaniu tych stron to wspaniale.Razem będziemy silniejsi,zrobimy więcej.Wspólne działanie buduje przyjaźń.Życzę wszystkim miłego czytania,słuchania,oglądania,a potem działania.Prawdziwe życie zaczyna się gdy wyłączymy komp,tv...KONTAKT:mgriks@gmail.com
W nowym roku 2011 Życzymy Wam wszystkim : Szczęścia , Pokoju, Miłości, Wolności Życzymy Wam, żebyśmy wszyscy razem zmienili klimat na lepsze. Życzymy Wam, by wszyscy ludzie i zwierzęta były wolne od okrucieństwa, deportacji, prześladowań, wyzysku i wszystkich złych rzeczy. Życzymy Wam spełnienia waszych Dobrych marzeń. Życzymy Wam udanych akcji Życzymy Wam życiowej satysfakcji
Byśmy wrzucili holenderski zakaz skłotowania do śmietnika historii
By bogaci zapłacili za swój kryzys
A najbardziej Wam życzymy, byście zrobili wszystko, by zrealizować te marzenia. Byście nigdy się nie poddali w walce o nie. Byście zawsze dążyli, by stały one się prawdą. Jeśli to uczynicie, wierzymy, że osiągniecie piękne zwycięstwo. Wygracie samych Siebie. Największe zmiany zaczynają się od zmiany jednostek Zmiany samych Siebie Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku. Tego Wam właśnie życzymy. Zmiany Waszych wszechświatów na lepsze. Potem to już będzie tylko z górki.
Wielkie zmiany się już zaczęły. Zmiana klimatu doczekuje się poważnego podejścia coraz większej rzeszy społeczeństwa i powoli coraz więcej ludzi zaczyna żyć bardziej ekologicznie. Ludzie na całym świecie domagają się zmiany sytemu. Dokonują się przemiany mentalności. Coraz więcej z Nas przekonuje się, że życie szczęśliwe to życie dobre a nie chciwe polegające na wyścigu po rzeczy materialne. Coraz więcej ludzi, całe narody biorą życie w swoje własne ręce. Czas zaufania politykom i biznesmenom powoli dobiega końca. Ludzie coraz bardziej przekonują się, że ci co dla swych własnych interesów wpędzili Nas w kryzys ekonomiczny i ekologiczny nie wyciągną Nas z tego kryzysu, bo nie leży to w ich chciwej naturze kapitalizmu. Czas fałszywych rozwiązań, wyzysku, kapitalizmu czy to "zielonego" czy nie już upada. Z drugiej strony represje rządów stają się coraz bardziej odczuwalne. Jednak co nas nie zabije niech nas wzmocni. Holenderski zakaz skłotowania zmobilizował ruch do aktywności tak intensywnej, że jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyłem większej. Przyszłość widzę świetlaną. Zmiany nadchodzą coraz szybszymi krokami. Wolność jest coraz bliżej. Od nas zależy czy nie będziemy się bali po nią sięgnąć... ... a z tego co widzę na najbliższym horyzoncie skłotersi swą determinacją i aktywną postawą dają całkiem nieźle radę. Gdy spojrzę na dalsze plany też wygląda ciekawie, studenci, kalsa robotnicza, nauczyciele, całe narody w końcu powstają przeciw nawiedzającym cały świat cięciom socjalnym. Miejmy nadzieję, że razem nie zabraknie im jedności i siły by w końcu zrzucić okowy kapitalizmu i ocalić Ziemię
Stowarzyszenie Empatia apeluje do uczestników imprez sylwestrowych, aby powstrzymywali się od korzystania z fajerwerków i petard, których zmasowany huk jest koszmarem dla wielu zwierząt. Zwierzęta nie tylko doznają lęków i trzęsąc się chowają się w najgłębsze kąty. Część zdarza się, że część w strachu ucieka, tracąc w środku zimy dach nad głową. W Polsce nie istnieją statystyki tego problemu, ale gdy badania na ten temat przeprowadzono dwa lata temu we Włoszech, okazało się, że w czasie sylwestra zginęło 50 tysięcy zwierząt (z czego 7 tysięcy to psy i koty), m.in. poprzez zawał.
Problem dotyczy nie tylko zwierząt domowych, ale również dzikich. Przykładowo spanikowane ptaki lecąc na oślep mogą rozbijać się o budynki.
Dwóch związkowców ze starachowickiej fabryki zostało przywróconych do pracy. Jak pisze "Gazeta", prezes spółki zapewnia, że nie wiedział, iż należą do powstającego związku i zapowiada, że nie będzie utrudniał tej działalności.
Związkowcy z zakładu Gerda 2 w Starachowicach spotkali się w poniedziałek z prezesem Tomaszem Deroniem. Rozmawiali o zwolnieniu z pracy dziewięciu pracowników. Stało się to w ostatnią środę, dzień po tym, jak prezes został poinformowany o powstaniu w spółce tymczasowego zarządu NSZZ "Solidarność". Deroń wycofał zwolnienia dwóch osób: przewodniczącego Radosława Kiełbasy i jego zastępcy Krzysztofa Susło. Są oni na liście trzyosobowego zarządu tymczasowego "S". Wczoraj odebrali dokument potwierdzający anulowanie wręczonego im w ubiegłym tygodniu zwolnienia. W sprawie pozostałych prezes zdania nie zmienił. W rozmowach uczestniczył Waldemar Bartosz, przewodniczący Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ "S".
Związkowcy liczą, że uda im się również wywalczyć przywrócenie do pracy pozostałych kolegów. - Przewodniczący Bartosz ocenia, że mają bardzo duże szanse w sądzie i tam skierujemy pozwy. Wiem, że sprawą zainteresowała się komisja krajowa "Solidarności" w Gdańsku, również powiadomiona jest Państwowa Inspekcja Pracy i prokuratura. "Solidarność" nas popiera, nie zostaliśmy zostawieni sami sobie - mówi Kiełbasa. Liczy jednak na lepsze stosunki z dyrekcją fabryki. - Nie chcemy prowadzić wojny, tylko normalne funkcjonować i bronić praw pracowniczych - mówi.
Związkowcy podtrzymują zarzut, że zwolnienie wszystkich pracowników było spowodowane tym, że założyli "Solidarność". - Jeśli prezes mówi co innego, to się po prostu różnimy w ocenach - mówi Zbigniew Rafalski, przewodniczący delegatury "S" w Starachowicach.
Zeitgeist: Moving Forward ma zostać wprowadzony na ekrany w 60+ krajach i 20+ językach, począwszy od 15 stycznia 2011. Ta premiera na dużą skalę nie jest związana z jakimkolwiek wiodącym dystrybutorem. Częścią kontrkulturalnego wyrazu tego podejścia jest pominięcie wszelkich mediów korporacyjnych, na rzecz niezależnych grup, które niedochodowo przedstawią film w odpowiadających im rejonach. Większość z tych grup jest powiązana z różnymi zrzeszeniami aktywistów, włączając w to ruch Zeitgeist, który jest grupą popierającą zrównoważony rozwój, opowiadającą się za przejściem społeczeństwa do nowego modelu socjoekonomicznego, z dala od rosnącej degradacji systemu monetarnego i tego konsekwencji.
Zeitgeist: Moving Forward jest projektem niekomercyjnym, co oznacza że będzie dostępny za darmo w internecie. W połowie lub pod koniec stycznia na ZeitgeistMovingForward.com za 5$ będzie można zakupić fizyczną płytę DVD.
Światowa premiera kinowa będzie zorganizowana przez The Artivist Film Festival i odbędzie się ona 15 stycznia 2011 w Los Angeles.
REŻYSER:
Reżyser, producent, scenarzysta, kinematograf, kompozytor, montażysta i narrator filmu, Peter Joseph został nieumyślnie osobą znaną w społeczności filmów dokumentalnych dzięki nagrodzie za film „Zeitgeist: The Movie” który uzyskał 100 000 000 obejrzeń online podczas pierwszego roku swej publikacji. Ten film nie był takim w swej oryginalnej koncepcji, lecz stał się takim, kiedy zyskał poklask globalny.
W 2008 roku, ciąg dalszy tego filmu „Zeitgeist: Addendum” miał premierę na Artivist Film Festival w Hollywood. Tak jak swój poprzednik „Addendum”, który otrzymał nagrodę na tym festiwalu, uzyskał potężną ilość obejrzeń w Internecie w ilości 50 000 000 podczas pierwszego roku.
Po wydaniu tego filmu, Joseph założył ruch społeczny inspirowany przez reakcje publiczności – „Ruch Zeitgeist”. Ta globalna organizacja, która teraz posiada prawie półtora miliona subskrybentów w ponad 200 krajach pracuje, aby zapoczątkować transformacje kulturową w nowy zrównoważony paradygmat a „Zeitgeist: Moving Forward” jest po części medialną ekspresją tej samej perspektywy. „Ruch Zeitgeist” jest rozszerzeniem „Projektu Venus”- organizacji założonej przez projektanta przemysłowego Jacque’a Fresco, który jest też wspierany w filmie.
„Zeitgeist: Moving Forward” jest trzecią częścią tego, co teraz stało się projektem serii filmów kulturowych, który rozważa „Zeitgeist”, co znaczy „Duch świadomości czasów” lub kultury.
W okresie przedświątecznym możemy zaobserwować tłok w sklepach i na ulicach, setki ludzi miotających się po mieście w poszukiwaniu prezentów i gór jedzenia, którymi urozmaicą swoje święta…takie nowoczesne polowanie. Telewizja i gazety mówią nam, że to dobry sposób na życie – kupując napędzamy gospodarkę, wzmacniamy złotówkę. Niewiele osób zastanawia się nad ekonomicznymi i ekologicznymi konsekwencjami takiego sposobu postępowania, a zwłaszcza nad wpływem nadmiaru konsumpcji na więzi międzyludzkie.
29 listopada na cały świecie można było świętować Buy Nothing Day, czyli Dzień Bez Zakupów. Idea ta została rozciągnięta na Buy Nothing Christmas, czyli święta bez zakupów. O ile dzień bez kupowania, bez wyciągania gotówki czy karty z portfela wydaje nam się całkiem możliwy, o tyle całe święta bez zakupów, prezentów i zwyczajowej krzątaniny mogą wydać się trudne. Spróbuję więc przybliżyć podstawowe idee takiego podejścia i odpowiedzieć na pytania.
Co jest złego w kupowaniu?
To nie samo kupowanie jest aż tak szkodliwe, lecz to, co kupujemy. Bogate zachodnie kraje, stanowiące tylko 20% populacji świata konsumują ponad 80% naturalnych zasobów ziemi, powodując wielkie dysproporcje w dystrybucji bogactw i duży poziom zniszczeń ekologicznych. Jako konsumenci, powinniśmy kwestionować produkty, które kupujemy i poddawać namysłowi koncerny, które je produkują.
Główną ideą jest sprawienie, aby ludzie zatrzymali się na chwilę i pomyśleli, w jaki sposób to co i ile kupują wpływa na środowisko naturalne i kraje rozwijające się. Wciąż rosnące wielkie firmy używają siły roboczej do produkcji towarów w krajach rozwijających się, ponieważ jest ona tania, i nie ma tam systemu ochrony pracowników takiego, jak na Zachodzie.
Co ze środowiskiem?
To ważna kwestia dla kupujących, którzy są bez przerwy zmuszani do kupowania niepotrzebnych materiałów do pakowania towarów, produkowanych przez supermarkety i wielkie sklepy. Odpowiedzialność za te odpady (np. torebki plastikowe wręczane przy kasie, folię) jest zrzucana na klienta, który nie ma wyboru na tym etapie zakupu. Supermarkety to przestępcy – wręczają kupującym tony bezsensownych plastikowych opakowań i powierzają im konieczny recykling. Wyzwaniem dla supermarketów i sieciowych sklepów byłoby zrezygnowanie z niepotrzebnych opakowań. Surowe materiały i metody produkcji, używane przy wytwarzaniu wielu z naszych towarów, mają szkodliwe efekty uboczne, takie jak powstawanie toksycznych odpadów (chińskie zabawki, które dajemy dzieciom na święta), zniszczenie dobrostanu dzikich zwierząt (wycinanie lasów) i starta energii (podczas masowej produkcji towarów). Transport jedzenia za pomocą samolotów również przyczynia się do zanieczyszczenia, zwłaszcza, że większość produktów żywnościowych mogłaby być produkowana na miejscu.
Co mogę zrobić? – Kilka wskazówek
1. Kupuj rozsądnie – zastanów się, czy potrzebujesz na pewno każdej rzeczy, którą wkładasz do koszyka, czy zjesz wszystko, co wybrałeś/łaś. Bierz na zakupy torbę z materiału, rodzaj eko-torby, nie daj się zaskoczyć przy kasie plastikowymi śmieciami. W sklepie, o ile to możliwe, wybieraj produkty bez opakowań, a nie te zapakowane w dodatkowe folie, tekturki, torebki itp. 2. Wygoda jest ważna – spraw, by recykling stał się dla ciebie zachowaniem naturalnym i wygodnym. Używaj różnych koszy do segregowania śmieci, tak by się nie mylić. Ucz dzieci segregować odpady. 3. Pamiętaj o ponownym użyciu – wiele przedmiotów może być użytych ponownie, np. papier, karton, tektura, szkło, puszki po warzywach (można zrobić z nich np. doniczki do domowej hodowli ziół). Kompostuj, w miarę możliwości, odpadki kuchenne i żywnościowe oraz ogrodowe. Używane ubrania oddawaj znajomym lub organizacjom dobroczynnym. 4. Zmniejsz ilość odpadków w twoim otoczeniu – nie używaj papierowych, plastikowych czy piankowych kubeczków do picia kawy w pracy ( weź swój własny z domu), napełniaj plastikowe butelki ponownie wodą lub napojem, używaj gąbek zamiast papierowych ręczników, kiedy pracujesz w kuchni. Odetchnie i twoja kieszeń, i środowisko. 5. Rozważ zmianę diety lub przynajmniej ograniczenie spożycia mięsa – wegetarianizm, a zwłaszcza weganizm są dietami przyjaznymi dla naszej planety. Ograniczają one nie tylko cierpienie zwierząt, ale także zużycie wody i energii (potrzebnych przy hodowli przemysłowej bydła), emisję szkodliwych gazów do atmosfery (np. metanu) i ilość odpadów.
Ten zarys do rozdziału książki "Szczęśliwe Życie Aktywisty" jest napisany by mobilizować do udziału w krajowych dniach skłoterskich 8 i 9 - tego stycznia oraz międzynarodowych (ale w Holandii) dni skłoterskich w kwietniu.
poster
callout poster, print uit en verspreid!
Ciąg Dalszy Nastąpi wkrótce jak tylko znajdziemy czas na przepisanie... A w nim opis kolejnych ( albo wciąż tych samych) dni akcji: Czyli ( 1.)opis demonstracji w Hadze,( 2.) zaraz potem demonstracji w Amsterdamie przeciwko fali eksmisji i o autonomiczne miejsca kulturalne,(3.) która przerodziła się w świętowanie zwycięstwa spowodowanego tym, że sąd wyższy w Hadze zabronił ewikcji bez wyroków powołując się na Europejskie prawa człowieka, które to stoi ponad zakazem skłotowania. O tym wszystkim w następnym rozdziale...)
Pomiędzy staraliśmy się wpleść niektóre filmiki przedstawiające opisane wydarzenia. Na końcu zaś zamieszczamy ciekawy dokument zrobiony przez młodych filmowców, którzy zamieszkali na skłocie i zaprzyjaźnili się z nami. Wszystko na potrzeby filmu dla oficjalnej telewizji, z którego w ostateczności skłotersi są także bardzo dumni. Po za tym wiele inych filmów, wywiadów, przemów i relacji(także po angielsku) z tych wydarzeń oraz to co na bieżąco dzieje się w Holandii możecie oglądać i sprawdzać także na angielsko holenderskiej wersji www.positi.blogspot.com , a mianowicie http://www.ourmediaindymedia.blogspot.com a jeśli chodzi o filmy to na http://www.youtube.com/user/spiritofsquatters lub http://www.spiritofsquatters.com
Miłego czytania i oglądania. Podajcie te wieści dalej niech inspirują cały świat, a może razem wbrew rządowi zrobimy Amsterdam światową stolicą oporu skłoterskiego :) Chętnie użyczę gotowego tekstu wraz z kodami embed by łatwiej było przeklejać.
skłoterska agenda. Klip Zbuntowanych mobilizujący na dni akcji
Wszystko zaczęło się od akcji spania na placu Dam. Tak jak parę lat temu, złamaliśmy prawo i zaskłotowaliśmy na noc główny plac w Amsterdamie. Wiele działalności, które zwykle odbywają się na skłotach tym razem wyszło na ulicę by zaprezentować ruch skłoterski. We wczesnych godzinach "Kinderpret" przygotowywał program dla dzieci. Zasilane generatorami sound systemy grały muzykę. Wiele kapel grały tego wieczoru koncerty. Linuxowa grupa rozdawała i instalowała open source system operacyjny do komputerów. Przez chwilkę działało kino na powietrzu. Odbyło się wiele fajerszołów i innych pokazów teatralnych. Jednym z najciekawszych był "słodki zaskłotowany dom" zbuntowanych klaunów (Rebelact).
Nasze fizjologiczne potrzeby można było załatwić w zbudowanych przez ekologiczną grupę SWOMP eko toaletach. Po raz pierwszy przedstawiona była wystawa plakatów " Nie tylko skłoting" wyrażająca to, że ruch ten jest także w dużym stopniu związany z ekologami, z walczącymi o prawa ludzi i zwierząt, o wolność, o tolerancję itp. Mimo tego, że dosyć często padał deszcz około 800 osób zapełniało dużą część placu. Wielu ludzi spało w namiotach, wielu wytrwało do rana, a wielu tak jak ja wróciło do domów, by złapać trochę snu przed akcjami następnego dnia. Spotkaliśmy się w "Joes Garage", skłocie, który za parę dni obchodził swe piąte urodziny. Niektórym było już wiadome, że mamy skłotować duży budynek pod kulturalne centrum skłoterskie. Cała restauracja w ścisku wypełniła się po brzegi, a i tak nie byli to jeszcze wszyscy, bo ekipa włamywaczy i barykadujących spotykała się na skłocie, który był bliżej wybranego pustostanu. Po zwykle następującej przemowie o tym co będziemy skłotowali, jak się zachować, kto jest prawnikiem itp. ruszyliśmy rowerami do wyznaczonego celu. Wyglądaliśmy niczym rowerowa masa krytyczna. Nie często widzi się aż tyle osób na skłotowaniach. Gdy przybyliśmy do ogromnego, zabytkowego budynku straży pożarnej drzwi były już otworzone, a w środku ludzie barykadowali co się tylko dało. Z okien szybko zawisły transparenty nawiązujące do autonomicznego centrum skłoterskiego oraz do nadchodzącego zakazu skłoterskiego. Wkrótce pojawili się policjanci, strażacy, a nawet urzędnicy z "punkowej" wytwórni "Epitaph". Policji tym razem nie wpuściliśmy do środka by zatwierdzili, że budynek stoi pusty. Powiedzieliśmy im, iż za tydzień już i tak "delegalizują" skłoting więc niech się przyzwyczajają do nowej sytuacji. Za problemy, które pracownicy "epitaphu" próbowali zrobić skłotersom nawoływałbym do bojkotu tej komerchy. W końcu nie mieli innego wyjścia jak przyjąć rozwiązanie obarykadowania części którą wynajmują i korzystania z oddzielnego wejścia.
Gdy wszystko było już załatwione, czas było jechać na następną akcję. Zobaczenie straży pożarnej od środka musiałem zostawić na potem. Po dosyć długim oczekiwaniu w wynajętym grupowo przez studentów mieszkaniu, częściowo piechotą, częściowo rowerami wyruszyliśmy by zaskłotować trzy duże kamienice. Drzwi i okna na niższych piętrach zabezpieczone były przed skłotersami siteksem - blachą barykadującą. Jednak skłotersi już dawno wymyślili sposób i na to utrudnienie. Niektóre drzwi zostały otworzone "magicznym kluczem", niektóre łomami, a jedne za pomocą dużej fleksy. Także tutaj natychmiast zostały wywieszone transparenty. Ci sami gliniarze spotkali się z prawie z tymi samymi "rozmawiaczami". Tym razem mogli wejść do środka i zatwierdzić, że budynki nie są zamieszkałe. Po tym jak opuścili miejsce akcję można było uznać za skończoną. Jeszcze tego samego wieczoru zaczął się program socjalno kulturalny w straży pożarnej, której nazwa została sprytnie zmieniona z brandweer na kraakmeer (tłumaczenie: skłotuj więcej). Miał odbyć się punkowy koncert jednak nie dało się go wyciszyć więc na prośbę sąsiadów zrezygnowaliśmy z niego. Musieliśmy się zadowolić akustycznym koncertem "Zbuntowanych" oraz projekcją filmów i nie za głośnymi didżejami. Przez następne dni w Kraak Meer odbyły się warsztaty , debaty jak i różnespotkania czy dyskusje. Podczas dni akcji skłoterskich zajęto w Amsterdamie jeszcze jeden dom w dzielnicy Prinz Ijland. W nowo otwartym centrum skłoterskim poza tym, że działał bar, wegańska restauracja, eksponowana była wystawa plakatów, trwały też przygotowania do wielkiej demonstracji w dniu 1.10.10 kiedy to zakaz skłotowania wchodził w życie. Demonstracja zaczęła się na placu Spui który miał bogatą tradycję alternatywną kiedy to w latach sześdziesiątych był głównym miejscem spotkań i heppeningów znanej grupy Provos. Około 18.00 demonstracja w liczbie około 800 osób ruszyła w miasto. Na przodzie czarny blok, w środku dużo dzieci. Dużo transparentów, poprzebieranych ludzi. Od czasu do czasu zatrzymywaliśmy się na przemowę. Cały czas krzyczane były okrzyki. Gdy wszedliśmy na Spuistraat od strony dworca na opancerzony policyjny bus poleciały pierwsze bomby z farbą, które to sprawiły, że gliniarze usunęli się. Pech chciał, że jedna z farbowych bomb roztrzaskała się na głowie mojej ukochanej, która znalazła się na jej drodze. Na szczęście nic jej się nie stało, poza tym, że całe włosy upaćkane były w farbie. Szczęściem w nieszczęściu było to, że nieopodał było biuro skłoterskie i akurat znalazł się znajomy z kluczem, dzięki czemu Rabia puki farba nie zaschła, mogła ją zmyć z głowy. W międzyczasie jakieś dwieście metrów dalej przy pomocy specjalnego transparentu odgrodziliśmy mała uliczkę gdzie wywarzono pierwsze drzwi jednocześnie łamiąc jakże świeże prawo. Skłotersi pozbywając się tabliczek "Do wynajęcia" na ich miejsce powiesili transparent z ironicznym tekstem: "Stworzone dzięki zakazowi skłotowania" nawiązujące do wcześniejszej akcji solidarnościowej podczas, której wiele zalegalizowanych skłotów wywiesiło podobny transparent mówiący : " Stworzone dzięki ruchowi skłoterskiemu". Zwykli gliniarze, którzy chcieli się wykazać przepychając jakiegoś demonstrującego rowerzystę, sami zostali przegonieni. Przy ciepłej zupie i dźwiękach muzyki poczekaliśmy dotąd aż skłotersi w środku zabarykadując się, zapezpieczą się przed ewentualną eksmisją. Potem ruszyliśmy dalej w kierunku placu by zakończyć demonstrację. Tego jednak było za wiele dla gliniarzy, burmistrza i innych co pociągają za sznurki. W pewnym momencie ME ( specjalna policja do tłumienia zamieszek i przeprowadzania eksmisji ) zagrodziła nam szpalerem drogę na całej długości. Demonstracja zatrzymała się przed linią tarcz. Przez chwilę ktoś próbował coś negocjować, niektórzy coś krzyczeli. Po krótkiej chwili patrzenia sobie w oczy, gliniarze jak jeden mąż zaczęli wszystkich, jak popadnie napierdalać, napierając na dzielący nas transparent. Wielu by pomyślało, że ludzie się przestraszą, zaczną uciekać jednak nic z tych rzeczy. Skłotersi nie pozostali dłużni. W ruch poszły flagi, sztorce i pięści. Długi mocny transparent skutecznie chronił przed wdarciem się gliniarzy w środek demonstracji. Natychmiast na bastardów poleciało wszystko co było w zasięgu ręki. Po bokach szybko powstały zimprowizowane głównie z rowerów barykady.
Niebiescy widząc, że skłotersi łatwo nie ustąpią wjechali końmi od tyłu tratując i bijąc każdego kto na drodze. Demonstrujący by zatrzymać konie wywrócili nawet samochód jednak nie zdążyli go przestawić na blokującą pozycję ponieważ musieli się przegrupować w inne miejsce. Nagle zobaczyłem jedną dziewczynę z zakrwawioną głową powaloną na ziemię przez gliniarza. Street Medic ( uliczny medyk ), który próbował jej pomóc też został przewrócony na ziemię i wraz z nią zaaresztowany. Działanie policjanta medyka z torbą z czerwonym krzyżem uwłacza jakimkolwiek zasadom pierwszej pomocy.
Tymczasem wielu tych co nie ustawało walczyć wycofało się za skłot i tam ustawili barykadę, na której zapłonął materac. Zdemontowano ulicę, kórej kostka brukowa przez długi czas służyły jako amunicja. Po pewnym czasie gliniarze zaczęli strzelać gazem jak się później okazało przeterminowanym. Może dlatego, a może z braku celności, a na pewno w dużym stopniu z zaangażowania skłotersów zamieszki trwały przez długi czas. Właśnie dziś odebrali nam prawo do mieszkania, jedne z podstawowych praw człowieka. Jakże mogliśmy na to przystać ? Jakże mogliśmy się z tym zgodzić ? Czy powinniśmy stać biernie w obliczu gdy skorumpowany, prawicowy, kapitalistyczny rząd daje wolną rękę spekulacjom w momencie kiedy nawet matki z dziećmi muszą czekać latami na przydział mieszkania komunalnego, które i tak kosztuje więcej niż dziesięć lat temu wynajem prywatnego. Kto jak nie my sami mieliśmy walczyć o socjalna sprawiedliwość ? Wolność nigdy nie była dana lecz zawsze wywalczona. Teraz nam te wolność próbowano odebrać i ograniczyć dlatego walczyliśmy. Musieliśmy się bronić. Jeśli my nie stawimy oporu poczynaniom tego faszystowskiego rządu, to kto to zrobi ? Dlatego bitwa trwała przez parę godzin. Skłotersi potem zebrali się na placu Spui, gdzie czekał już na nich bakfic z wegańskim ciepłym jedzeniem. Nazajutrz dowiedzieliśmy się przez indymedia, że o dziwo gliniarze nie byli w stanie wyeksmitować skłotu.
Nazajutrz w Nijmegen odbyła się krajowa demonstracja przeciw zakazowi skłotowania. Zaczęła się w parku wspaniałym koncertem Autonomads. Kapele przez całą demonstarcję grały koncert z przyczepy ciężarówki. Około tysiąca osób, 7 ciężarówek z różnorodną muzyką, co jakiś czas przemowy i przemarsz wokoło całego miasta. Nie ma chyba lepszego sposobu na zwiedzanie niż podczas demonstracji. Od początku spodziewałem się, że demonstracja będzie miała charakter pokojowy. Nikt przecież nie ryzykowałby zarekwirowania somochodu. Taka też była. Tańczący ludzie, rodziny z dziećmi, przyjazne przyjęcie Najmeheńczyków. Gdy duża część demonstracji doszła już do punktu końcowego, tego samego parku, w którym zaczynaliśmy, kilkudziesięcio osobowa grupa nikt nie wie dokładnie czemu, ruszyła drugi raz w miasto. Myślałem z nadzieją, że to w celu zaskłotowania ładnego starego nie zamieszakałego budynku, który mijaliśmy po drodze Jak się później okazało myliłem się co do tego. W każdym razie policja w pewnym momencie zagrodziła ulicę. Przez chwilę wywiązała się szarpanina, poprzewracano stoły i stoiska z pocztówkami. Na policję znów poleciały jakieś doniczki itp. W pewnej chwili wszystko nagle ustało. Gliniarze stanęli w linii stawiając rowery na sztorc. Demonstrujący stanęli w linii za transparentem. Przez chwilę trwała krótka wymiana zdań i okrzyków, a po paru minutach pojawiły się jeden, po drugiej suki policyjne wypełnione ME jami. Następnie z wielu z nich wysypali się rycerzyki, którzy zastąpili rowerzystów. Po chwili z megafonu zaczęło się straszenie, że kto się nie rozejdzie może być aresztowanym. Reakcją było jedynie wzmożenie okrzyków by po pierwsze dodać sobie otuchy, po drugie odmówić wyraźnie tego rozkazu, a po trzecie by można było potem się tłumaczyć, że nic takiego się nie słyszało ;) Po może minucie gliniarze wraz z tymi na koniach przypuścili szarżę. Niestety ludzie nie byli tak dobrze przygotowani i tylko jedna strona przez chwilę się opierała. Tajniacy byli tak brutalni, że nawet reporterom z oficjalnej prasy się dostało i ci także zostali pogonieni.
Gdy bastardzi rozgonili demonstrantów na ulicy, nie poprzestali na tym lecz wezwali także do rozwiązania tej części protestu, która pokojowo została w parku. Potem zaczęło się niemalże polowanie. To było okropne. Ogromne ilości ME gdzieniegdzie napotykając sporadyczny opór i kłótnie powoli, krok po kroku rozpraszali skłotersów i spychali ich w kierunku stacji. Nawet tam nie dawali spokoju i na dworcu legitymowali co poniektórych. Mimo tego pogromu rozproszone grupki zbierały się na nowo i znów wznosiły okrzyki. Policja cały swój terror i przemoc robiła na oczach przechodniów. Nie ważne dzieci czy starzy, skłotersi czy zwykli ludzie, wszyscy poddani byli temu policyjnemu terrorowi i niejednemu się też oberwało przypadkiem. Widziałem przestraszoną matkę , która w panice nie wiedziała gdzie ma schować dzieci. Policja po raz kolejny pokazała swe oblicze przemocy. To były dni akcji przeciwko zakazowi skłotowania w Holandii w momencie kiedy był on wprowadzany w życie. Czas pokaże czy coraz bardziej prawicowemu rządowi, coraz bardziej policyjnemu państwu uda się złamać ruch skłoterski bez rozwiązywania problemów bezdomności, spekulacji, dużej ilości pustych budynków, a zarazem długich list oczekujących na przydział mieszkania. Jedno jest pewne: Skłotersi dalej nieustannie będą walczyć o te ludzkie prawo do dachu nad głową, przeciw kapitalizmowi i sztucznemu windowaniu cen za wynajem. Takiego natężenia skłotowań, demonstracji, spotkań, działań kulturalnych oraz medialnych jak podczas dni akcji nie doświadczyłem jeszcze nigdy w moim życiu, które od dziesięciu lat spędzam w Amsterdamie. Starsi niż ja mówią, że takiego starcia jak pierwszego października nie pamiętają już od lat osiemdziesiątych. A to wszystko to dopiero początek. By utrzymać ten ruch musimy nie ustawać w skłotowaniu następnych domów, w organizowani i uczestniczeniu w protestach, w robieniu jakichkolwiek akcji bezpośrednich i kreowaniu mediów by te działania wspierały, mówiły o nich i przekazywały informacje. W tych niepewnych czasach kryzysu ekologicznego i ekonomicznego ruch skłoterski jako ten na pierwszej linii powinien dać przykład całemu społeczeństwu jak zjednoczeni powinniśmy walczyć o nasze prawa, zwyciężać i nigdy się nie poddawać w walce o lepszy świat dla nas wszystkich. Dopóki ludzie będą potrzebować domy, a te będą stały puste tylko by zaspokoić czyjąś chciwość SKŁOTING BĘDZIE KONTYNUOWANY = KRAKEN GAAT DOOR !!! bez względu na prawo.
Aż chciało by się rzec Amsterdam światową stolicą skłotingu :)
W Chinach wciąż trwa opór rolnika z przedmieść Wuhan w prowincji Hubei, który nie zgodził się oddać lokalnym deweloperom. Na posesję Yanga Youde już kilkukrotnie próbowały wedrze się ekipy ewikcyjne. Za każdym razem odstępowali od wykonania bezprawnych czynności. Odstraszały ich ręcznie wykonane działa wykonane przez pana Youde.
Farma - łakomy kąsek dla lokalnych przedsiębiorstw budowlanych - została zamieniona w twierdzę. Obok domu pan Youde wzniósł wieżyczkę obserwacyjną uzbrojoną w ręczną rakietnicę. Do tego pod domem stoi 16-lufowe mobilne działo strzelające improwizowanym ładunkami zrobionymi z fajerwerków.
"Strzelałem tylko nad ich głowami, aby ich wystraszyć" - twierdzi rolnik pytany o ostrzelanie ekip ewikcyjnych i wyburzeniowych - "Nie chciałem u nikogo spowodować żadnych obrażeń". Efektywny zasięg broni ręcznej roboty wynosi 100 metrów. Yangowi Youd zaproponowano cenę 130 tysięcy yuanów (19 tyś dolarów). Domaga się 5 razy więcej. Pierwszy raz próbowano dokonać ewikcji i wyburzenia w lutym. W maju pan Youde w pojedynkę obronił się przed 100-osobową grupą ewikcyjno-wyburzeniową ostrzeliwując ich z wieżyczki i działa. (poniżej reportaż filmowy i galeria)
Reakcja pana Youde należy do rzadkości, jednak problem, który dotknął jego jest w Chinach bardzo powszechny. Gniew wynikający z konfiskat ziemi i domostw jest jednym z głównych powodów niepokojów społecznych. Wielu ludzi musi opuści miejsca, w których żyli, by zrobić miejsce pod dzielnice luksusowych willi stawiane na przedmieściach.
Rząd planuje reformę zasad konfiskaty własności, jednak według grup zajmujących się problemem, będą to jedynie kosmetyczne zmiany nie poprawiające losu ofiar deweloperów.
Jeśli uważasz, że ważne jest to co robimy (radio "Awakening", "Polonia Aktywna" filmy i plakaty "Spirit Of Squatters" strony positivenest i www.ourmedia.indymedia.blogspot.com oraz książki "Los Buntownika" oraz "Życie Aktywisty" itp.)możesz wpomóc finansowo nasze działania. Dzięki temu będziemy mogli znaleźć więcej czasu by robić je jeszcze lepiej, a książka "Los Buntownika" będzie bliższa wydaniu. Z góry dzięki za każdy grosz!!!
NL92TRIO0390212989 w holenderskim etycznym banku Triodos lub
Los Buntownika w papierze i w PDFie
Kliknij na okładkę !
Szukamy wydawcy dla całości
pomóż jak możesz
Agenda na radar.squat.net
Wybierz co Cie interesuje( nie wszystko jest zawarte)